Przejdź do głównej zawartości

Oby do jesieni

Filmy to moja kokaina, a seriale to nikotyna, mimo ze robią się coraz nudniejsze, oklepane to itak je oglądam - z przyzwyczajenia. Maj/ Czerwiec to czas w którym kończą się kolejne sezony seriali. Jak zwykle to dopiero wtedy scenarzystów nawiedza duch kreatywności i finałowy odcinek jest najlepszy, sprawia ze zaznaczam sobie w kalendarzu datę premiery kolejnego sezonu.
Tak jest z popularnym telewizyjnym 'tasiemcem' "Once Upon a Time", gdzie postacie z bajek żyją sobie w amerykańskiej miescinie "Storybroke". Przeklęci bez pamięci w świecie bez magii. Co poniedziałek na 40minut siadam przed laptopem i po trochu cofam się do dzieciństwa, kolejno rozpoznając poszczególnych bohaterów, od czasu do czasu wykrzykując pochwały, jak zgrabnie i interesująco niektóre postacie zostały ukazane. Pinokio, Sumienie, Piękna i Bestia, Królewna śnieżka, czerwony kapturek i spółka. Wiadomo już ze powstanie kolejny sezon z kolejnymi książętami, księżniczkami. Na takim finałowym odcinku kończąc, producenci nałożyli by sobie gniew rozczarowanych widzów na kark, a z nami 'widzami' lepiej nie zadzierać, w końcu to od nas w dużej mierze zalezy które serie zostaną a które plany umierają w żłobku.


"Pan Am" to kolejny amerykański serial, który się przyjął i zagości w TV na dłużej. Na 40minut cofamy się do lat sześćdziesiątych, ery odrzutowców, gdzie bycie stewardessa to przywilej. W każdym odcinku inne państwo, miasto, zazwyczaj w powietrzu balansując pomiędzy siedzeniami z tacka z drinkami, zakochując się, porzucając, walczac, krzywdząc. Mam nadzieje, ze twórcy nie rozpieszcza się za bardzo i nadal będą utrzymywać "Pan Am" jak do tej pory - nie ambitnie ale ciekawie, bez nudy.



Mam jeszcze kilka innych 'pożeraczy czasu' w zanadrzu, ale na nie przyjdzie jeszcze czas. Może za kilka dni?
Na koniec mały bonus :]

Blacque M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro