Przejdź do głównej zawartości

Randka z Jamesem D.



Ty mówisz: James Dean.
A ja piiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiiszczę .
Nie przesadzam, mam bzika na jego punkcie, jest to również powód dla którego rodzina się ze mnie śmieje ale co mi tam. James Dean - legenda.
Zagrał w co prawda tylko w 3 filmach, ale są to niezapomniane i bardzo realne kreacje.
"Buntownik bez wyboru" to po " Na wschód od Edenu" mój filmowy faworyt.
Historia młodego gniewnego z którym rodzice nie mogą sobie poradzić Samotny, czuje że każdemu musi coś udowodnić, a jeden taki wyskok kończy się tragicznie. W filmie obserwujemy kilka dni Jimiego w nowym mieście, kłótnie jego rodziców, nieprzyjemności nowicjusza, nowe przyjaźnie, niedomówienia, zwiedzanie starego opuszczonego 'pałacu'.
Akcja zaczyna się na komisariacie policji, kiedy to nieletni a pijany Jimi zostaje zatrzymany. wtedy też poznaje swego przyjaciela, który również ma podobne problemy do niego. Z rodzicami nie da rady, w szkole zepchnięty na margines, tia po prostu żyć i nie umierać. Skądś to znam...
Jimi mija Judy (Natalie Wood) , która również cierpi na brak zainteresowania ze strony rodzicielskiej.
Tak więc mamy już jeden powód buntu młodych : rodzice.
Jednak gdyby film się tylko i wyłącznie do tego ograniczał, nie byłby klasykiem wspominanym przez pokolenia, tak więc jak się domyślacie jest jeszcze coś.
Ale to już poszukajcie sami.
"Buntownik bez powodu" to dzieło warte każdej sekundy, genialna gra Jamesa Deana i Natalie Wood ( która zazwyczaj mnie irytuje) sprawia że sam widz może wskoczyć w skórę głównych bohaterów.Chociaż takie osobistości jak ja już po samym opisie mogą się z nim zidentyfikować, ale to jest już indywidualna sprawa.
James Dean..przy nim czasami nie wiadomo czy on gra czy naprawdę tak się zachowuje. Aktorstwu oddał serce i duszę. Gdybym miała wymienić takiego współczesnego aktora, to miałabym niemały problem. Muszę się zastanowić.
Hmmm....

Blacque M.

Komentarze

suzarro pisze…
Osobiście z Dżejmsem widziałam tylko "Buntownika" i zrobił na mnie ogromne wrażenie. Jedną z jego lepszych scen jest właśnie ta na komisariacie.Podobno film był mocno okrojony z powodu cenzury- zauważyłam to m.in. w relacji Judy i jej ojca, w której było mnóstwo niewyjaśnionych sytuacji.
malcziki pisze…
oł jee;) I love James D :) mam nawet kilka koszulek z nim;) ach się rozmarzyłam;)

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro