Przejdź do głównej zawartości

Buuuuuuuuuuh i'm a ghost



Kiedyśtam, gdzieśtam w pięknym białym domu, pożądanym przez innych, mieszkała sobie para idealna .
Z radości z okazji wolnego weekendu postanowili oni (ci idealni) nieco odświeżyć swoje gniazdko miłości, w tym celu wybrali się do pobliskiego marketu by nabyć brakujące rzeczy. W drodze powrotnej uratowali życie pieskowi przed krwistym rozjechaniem, a sami, cóż...budzą się we własnych czterech ścianach, nie wiedząc co i jak. Kiedy chcą wyjść poza ściany ich ukochanej twierdzy lądują na pustyni ścigani przez węża z a la The Muppet Show. Ale odjazd - oni są martwi, a piesek nadal żyje.
Dopiero po dostrzeżeniu tajemniczej książki dochodzą do wniosku, że umarli i są duchami. Poradnik dla pozaziemskich istot nie jest jednak satysfakcjonujący więc kusi ich wizja wynajęcia ot tak profesionalisty ds. wyganiania ludzi - żywych. Upps zapomniałam wspomnieć, że ich gniazdko ma zostać zdemolowane przez nowych właścicieli. Mimo zakazów i nakazów decydują się na łatwą pomoc w postaci szpetnego ale jednak na swój sposób uroczego "soku z żuka". Tak to imię. Po jakimś czasie dociera do nich że zamiast pomocy otrzymali dodatkowe kłopoty na swoje martwe już szyje.

Zabawny film, jeden z pierwszych reżyserii Tima Burtona- co widać. Jednak na kilka dni po seansie ja już o nim zapomniałam, nie wrył mi się w głowę tak jak inne, późniejsze produkcje owego Pana.
Ale klasyk to mus, dla każdego lubującego się w popcornie, piwie i wygodnych fotelach.

Blacque M.

Komentarze

suzarro pisze…
Za pierwszym razem film wydawałam się meeega dziwny. A i lubiłam kiedyś kreskówkę na Cartoon Network pod tym samym tytułem:D
Blacque M. pisze…
ja sie chyba najbardziej usmialam przy tych 'efektach specialnych', a kreskowka jest lepsza od filmu , wiem bo sama to ogladalam :3

Popularne posty z tego bloga

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…