Przejdź do głównej zawartości

Rzecz o legginsach

Legginsy, Legginsy, każda je ma, ale nie każda nosi.
Chociaż kiedyś będąć w wielkim mieście zabawiłam się i jeżdżąc metrem policzyłam ile laleczek nosi grubszą wersję rajstop.
Od mojego miejsca zamieszkania do centrum mam 8 stacji, na każdej średnio naliczyłam po 8 fanek takowych spodni..
No właśnie.
Legginsy to  spodnie czy nie?
Większość paraduje z odkrytym tyłkiem i pokazuje 'camela' (niem, wielbłąd), kobietki powinny wiedzieć o co kaman...
Mimo że jestem nałogową palaczką i nałogowo śmigam dwa razy w tygodniu po dwie-trzy godziny po miejskim korcie tenisowym i jako tako mam fajny tyłek (chociaż nie mnie to oceniać) to never, ale to never nie założyłabym tych pseudo spodni, a jak już to miejsce gdzie plecy kończą swą szlachetną nazwę musi być zakryte.

Bez pardonu.

A jednak większość przedstawicielek płci pięknej wygląda tak samo:

Legginsy + tyłek na wierzchu + biadolenie 'bo każdy facet myśli tylko o jednym' + obcisły, krótki top + koszula + converse+ grzywa na bok
Ale nie przeszkadza im to w trąbieniu na prawo i lewo, jakimi to indywidualistkami są...

żenada.

Wyobraźcie sobie drogie panie że biegacie po ulicy w samych cienkich rajstopach....
Niezależnie od figury i od tego co płeć przeciwna o nich twierdzi..
Czułybyście się swobodnie?
Ja nie..nawet w tych markowych za czetry stówy...

Granica pomiędzy tym co prywatne, a tym co publiczne, wraz z biegiem lat coraz bardziej się rozmazuje, niestety nie ku lepszemu....

Tandeta święci triumfy na forum publicznym pod etykietką "nie podoba Ci się, omg ale jesteś zacofana/y" czy też 'mam swój własny styl, a Ty jesteś po prostu zazdrosna/y'.
bleh.

I co teraz z tym fantem zrobić?

Wydaje się, że legginsy już na stałe zadomowią się w kulturze mass-media.
Pierwotnie noszono je pod ubraniami wierzchnimi jako ochronę przed zimnem (kobiety i mężczyźni),natomaist w latach pięćdziesiątych dwudziestego wieku traktowano ja jako część ubioru egzystencjalistek a także po prostu jako dodatek do stroju.

Prawdziwy boom na legginsy rozpoczął się dopiero w latach osiemdziesiątych ubiegłego wieku pod dyktaturą Madonny i J. Fonda.

Z modą jest jak z epokami literackimi można je sobie wyobrazić na falowej osi, gdzie wybrzuszenia na górze mają ze sobą pewne elementy współne, natomiast te z dołu są ich przeciwieństwem.

Po dyskotekowej dekadzie legginsy zadomowiły się w dobie internetu. Kiedyś szczytem obiachu było wyjść w tych pseudospodniach na widok publiczny, póki co w staniku też nikt nia paraduje po mieście, chociaż jak tak dalej pójdzie to kto wie....

Ku uciesze panów i ku złości feministek.

Komentarze

Arkadiusz pisze…
Heh :) Dobry wpis !
suzarro pisze…
Takie ślepe podążanie za modą właśnie prowadzi do tego, że dobiera się rzeczy, niekoniecznie 'grające' z naszą sylwetką, a sami wyglądamy jak...3/4 tłumu. Teraz każdy próbuje być oryginalny i fajny, a 'sprzedawanie siebie' rządzi-> przykładowo niektórzy moi znajomi tagują się dosłownie wszędzie, tak jakby to było komuś potrzebne do szczęścia.
Dla mnie legginsy nie są wcale ładne, ubieram je tylko okazjonalnie, a nie w ciągu tzw. dni roboczych (uczelnia itp.). No i nie mają kieszeni.;)
owca pisze…
Mądrze prawisz, polać Ci c[]
Właśnie dlatego nigdy nie pojmę mody - "jestem taaakim indywiduum, więc ubiorę się kropka w kropkę z manekinem Zary". Okej, taka mentalność 'mientowego conversa' ^^
Legginsy same w sobie nie są złe, po prostu nie każdemu pasują. Na płaskiej pupie prezentują się zupełnie normalnie, ale przy nieco bujniejszych kształtach... no wylewa się, wylewa i ani to estetyczne, ani atrakcyjne.

Ale takie rzeczy w ogóle uchodzą kobietkom na sucho. Jakoś w zeszłym roku BJ Armstrong wyleciał z samolotu, bo miał zbyt nisko opuszczone spodnie. W którymś komentarzu pod newsem padł bardzo dobry argument - czy komukolwiek przeszłoby przez myśl wyrzucenie z pokładu babki w mini, która mogłaby robić za pasek, albo z dekoltem, z którego wylewa się biust? Oczywiście, że nie. Oh well...

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro