Przejdź do głównej zawartości

Old but gold! (VII) + ogłoszenie parafialne

Królowa Krystyna (1933)
8/10

"Opowieść o życiu szwedzkiej Królowej Krystyny, która została koronowana już jako 5-letnia dziewczynka. W trakcie jej panowania Szwecja stała się jedną z najsilniejszych potęg Europy, ale rodzinne zobowiązania nie pozwalały Krystynie cieszyć się życiem - zmuszona do małżeństwa z własnym kuzynem postanawia przeciwstawić się woli własnego społeczeństwa i podążyć za głosem serca."

Jedna z najlepszych kreacji aktorskich Grety Gabo.
Historia o królowej, która nie chciała władzy nad państwem, ale władzy nad własnym życiem.
Szkoda tylko, że te produkcja jest tak mało znana, bo zasługuje na więcej.

Dla Ciebie, Polsko (1920)
5/10

"Po zakończeniu I wojny światowej w opuszczonym przez okupacyjne wojska niemieckie Wilnie dochodzi do walk między wojskiem polskim a bolszewikami o przejęcie władzy nad miastem. Wiosną 1919 r. na Wileńszczyźnie trwa pobór do armii polskiej. We wsi Okszyniec, gdzie również dotarły powołania, Hanka (Jadwiga Doliwa) żegna swojego ukochanego, Franka (Henryk Rydzewski). Niebawem, po wyjeździe młodych poborowych, we wsi pojawiają się bolszewicy, którzy plądrują i mordują jej bezbronnych mieszkańców. Dziadka Hanki, Wojciecha Siekierę (Stanisław Jasieński), który stanął w jej obronie, dowódca oddziału Sasza (Ryszard Sobiszewski) zmusza do własnoręcznego podpalenia rodzinnej chałupy, w której płomieniach staruszek ginie. Bandycka horda zajmuje dwór dziedzica Marcina Okszy (Antoni Różański), powstańca z 1863 roku, gdzie z uprowadzonymi ze wsi dziewczętami urządzają pijacką orgię. Z odsieczą przychodzi stacjonujący nieopodal oddział kawalerii. Osierocona Hanka postanawia zostać pielęgniarką, wyrusza na front, żeby służyć Ojczyźnie i być bliżej ukochanego"

Choć parę osób twierdzi, że to znakomity portret powojennej Polski (walki z Bolszewikami o ziemie), dla mnie całość jest bez ładu i składu.

Trzynaście kobiet (1932)
6/10

"Trzynaście kobiet, byłych członkiń stowarzyszenia spirytystycznego w koledżu, wysyła prośbę o sporządzenie horoskopu do słynnego Swamiego Yogadachiego. Każdy z trzynastu horoskopów zapowiada bliską tragedię. Przepowiednie zaczynają się spełniać. Artystka cyrkowa popełnia błąd i przyczynia się do śmierci swojej siostry, sama popada w obłęd, żona pod wpływem impulsu zabija męża, kobieta w pociągu popełnia samobójstwo. Czy tragiczne wydarzenia rzeczywiście były wypisane w gwiazdach, czy też są następstwem manipulacji?"

Kryminał z zagadką, jednak moja niepohamowana ochota by ziewać znów dawała o sobie znać. Niestety gra aktorska pozwala wiele do życzenia, mimo iż cała producja trwa ok godziny.

Braciszek (1927)
8/10
Moje pierwsze spotkanie z Haroldem Lloydem, grającym tytułowego bohatera. Harold Hickory jest najmłodszym i najbardziej nieporadnym z rodzeństwa. Strasznie przypomina mi wygibasy Ch. Chaplina na ekranie, a cała fabuła kojarzy mi się ze Światłami Wielkiego Miasta.

Wyżej wymeiniony braciszek, niedoceniany pzez ojaca i braci, pewnego dnia zakochuje się w dzwiewczynie z przejezdnych pokazów medycznych. Zbt piękne by było prawdziwe? Tia, 'wspólnicy' panienki nie są tak do końca uczciwi, a Haroldowi przypada obronić honor rodziny i wsi. Czy mu się uda?
Strasznie pozytywna produckcja, do której zapewnie jeszcze kiedyś wrócę.

Trzy Kamelie (1942)
8/10

"Charolette Vale to stara panna w średnim wieku, która popada w załamanie nerwowe z powodu swojej matki i trafia do sanatorium, gdzie przeistacza się w elegancką, niezależną damę. Podczas rejsu do Ameryki Południowej zakochuje się w żonatym mężczyźnie, Jerrym Durrance. Po odbytej kłótni z Charlotte, jej matka umiera na atak serca. Vale trafia z powrotem do sanatorium, gdzie spotyka córkę Jerry'ego, którą od tego czasu zaczyna się troskliwie opiekować."

Jedna z tych lepszych kreacji Bettey Davis. Opowieść o brzydkim kaczątku z problemami i nieudanych próbach przeobrażenia się w łabędzia.
Odrobinkę przypomina mi Co się stało z Baby Jane, gdzie jedna strona jest katem a druga ofiarą, z równie wspaniałymi kreacjami aktorskimi.



Ogłoszenie parafialne

Za jakiś czas skończę przerabiać lata dwudzieste - czterdzieste i zastanawiam się czy wraz z latami pięćdziestiątymi i sześćdziesiątymi kontynuować serię Old but Gold, czy może mam poszukać innej nazwy?
Chociaż złote lata Hollywood trwały od 1920 do 1967roku.... co sądzicie?

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro