Przejdź do głównej zawartości

Old but gold! (IX)

Zbłąkany pies (1949)
8/10

"Pewnego słonecznego dnia w pociągu policjant - żółtodziób Murakami [Toshiro Mifune] zostaje okradziony z broni. W celu odzyskania broni i znalezienia handlarzy tym towarem postanawia zgłębić się w świat biedy i przestępczości. Na tropie handlarzy pomaga mu inspektor Sato [Takashi Shimura] doświadczony w swym zawodzie. Złapanie tytułowego Zbłąkanego Psa wcale nie jest takie proste."

Mój pierwszy japoński film- noir.
Jeżeli chodzi o azjatyckie produkcje, to znam tylko horrory, ale po udanym seansie wyżej wymienionego filmu zapewne jeszcze nie raz sięgnę po japońskie krimi.

Idąc moją drogą (1944)
7/10

"Mała parafia, której proboszczem jest wiekowy i nieco zdziwaczały ojciec Fitzgibbon (Barry Fitzgerald) jest mocno zadłużona. By ratować sytuację, biskup przysyła staremu księdzu młodego pomocnika, ojca Chucka O'Malleya (Bing Crosby). Nowy wikariusz wnosi do parafialnej wspólnoty radość i energię. Organizuje drużynę sportową, prowadzi chłopięcy chór, a kościelne długi stara się spłacić publikując napisaną przez siebie piosenkę."

Jak na siedmikrotnego laureata Oskarów, dosyć mało popularna produkcja.. Nie jestem wileką fanką musicali i unikam ich kiedy tylko mogę, jednak jak klasyczne filmy to dla mnie must see, niezależnie od gatunku. Takie tam poświęcenie dla hobby.

Całkiem przyjemna produkcja, aczkolwiek na jakiś czas zajęłam się manicurem by nie przykimać. Gra aktosrka na poziomie chociaż główny bohater mnei strasznie irytował, muzyka na plus.
Koljeny przykład jak mając tak mało, można zrobić coś tak fajnego.

Bracia Marx w cyrku (1939)
8/10

"Niepowtarzalni bracia Marx ratują cyrk przed bankructwem i pomagają jego właścicielowi - Jeffowi Wilsonowi (Kenny Baker)."

Kolejna brawurowa komedia o zabarwieniu satyrycznym słynnego rodzeństwa, choć produkowali już lepsze. Tyma razem bracia okazują się bardziej uczynni aniżeli komiczni. Good- mood movie.

Siódma pieczęć (1957)
8/10

"Rycerz Antonius Block (Max von Sydow) powraca wraz z giermkiem Jönsem (Gunnar Björnstrand) z wyprawy krzyżowej. Gdy po rycerza niespodziewanie przychodzi Śmierć (Bengt Ekerot), ten wyzywa ją na szachowy pojedynek o własne życie i toczy trudną partię w trakcie całej podróży do domu. Wędrówka przez dotknięte zarazą terytorium, którego mieszkańcy miotają się pomiędzy sacrum surowych praktyk pokutnych a profanum nieskrępowanej zabawy i nieprawości, podsyca w zobojętniałym Blocku refleksję nad losem człowieka. Świadom zbliżającego się końca, znużony swoją egzystencją rycerz stara się nie tyle wygrać, co przedłużyć samą grę i zyskać na czasie, by znaleźć odpowiedzi na dręczące go pytania o istnienie Boga, sens ludzkiego życia i istotę przemijania. "

Wielbię Bergmana za jego filozoficzno- psychologiczne produkcje, głebokie jak sam Ocean Spokojny.
Ta produkcja pomogła mi przy ustnej maturze z 'polaka' (miałam tematykę śmierci) i zagwarantowała przychylność komisji, dlatego też i dziś mam do niej ogromny sentyment. Koniecznie trzeba go zobaczyć !

Nieznajomi z pociągu (1951)
9/10

"Bruno Anthony (Robert Walker) nie może znieść zachowania swojego despotycznego ojca. Podczas podróży pociągiem rozpoznaje w innym pasażerze sławnego tenisistę, Guya Hainesa (Farley Granger), o którego nadchodzącym rozwodzie przeczytał w gazecie. Zaistniała sytuacja podsuwa mu pomysł na zbrodnię doskonałą. Bruno proponuje sportowcowi zlikwidowanie żony, oczekuje w zamian jednak, że Guy pozbędzie się jego ojca. Zabójcę i ofiarę nie łączyłoby dosłownie nic, więc teoretycznie rzecz biorąc, szanse odnalezienia sprawcy zbrodni byłyby nikłe. Haines z miejsca odrzuca układ, ale niebawem jego żona zostaje zamordowana przez Bruna, który domaga się rewanżu."

Kolejny świetny film noir starej daty.
Tym razem padło na Hitchcocka, który po raz kolejny udowadnia, że jest mistrzem suspensu i nijak nie można odebrać mu korony.

Dla fanów dobrych kryminałów, must see !

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro