Przejdź do głównej zawartości

Miasteczko salem x 3

"W prowincjonalnym amerykańskim miasteczku zaczynają dziać się rzeczy niepojęte i przerażające. Znikają bądź umierają w dziwnych okolicznościach dzieci i dorośli, jedna śmierć pociąga za sobą drugą. Czyżby Salem było nawiedzone przez złe moce? Kilku śmiałków, którym przewodzi mały chłopiec, wydaje im pełną determinacji walkę.

Miasteczko Salem, klasyczny horror Stephena Kinga, ukazało się po raz pierwszy w roku 1975. Demoniczna opowieść natychmiast przeraziła i oczarowała czytelników i stała się światowym bestsellerem. Doczekała się też dwóch ekranizacji"

Czytałam pierwszą wersję gdzie główną rolę odgrywał pisarz B. Mears a całość była opowiedziana z perspektywy czasu.

Niestety pomimo powszechnych achów i ochów pozycja ta nie przypadła mi zbytnio du gustu. Tematykę wampirów z reguły omijam szerokim łukiem, a tu dodatkowo Mistrz grozy dopeiro co zaczyna szlifować swój telent pisarski.

Oglądając ekranizację z roku 1979 miałam wrażenie, jakbym dopiero co skończyła czytać pierwowzór. Choć ekranizacja czasem odbiega od literackiego odpowiednika, to jednak jako całokształt filmowcy bardzo dobrze przenieśli mrok z kartek papieru na papier celuloidowy.

Ale niestety fabuła i historia postaci jest kompletnie przeinaczona, a jednak mimo to produkcja ta ma swój klimat.

Najbardziej boli mnie fakt, że postać księdza Callahan'a została praktycznie zlikwidowana, choć jakby nie patrzeć jest dosyć ważną postacią (odgrywa pewną rolę w sadze o Wieży), ale cóż....

Natomast do wersji jako mini serial z roku 2oo4 po marnych recenzjach i porównaniach podeszłam dosyć septycznie.

Po ekranizacji w późnych lat siedemdziesiątych bałam się, że Miasteczko Salem nie odnajdzie się w XXI wieku, a jednak...

Nie często zdarza się, żebym większą sympatią darzyła 'nowszą' wersję książki.

Nie wiem czy to dzięki fajniejszej obsadzie aktorskiej, czy przez to, że telewizyjna fabuła jest bliższa tej książkowej. A może dlatego, że parę kwestii świetnie odnalazło się we współczesnych realiach.

Oczywiście fanom twórzcości Mistrza polecam obydwie wersje, warto się samemu przekonać....

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…