Przejdź do głównej zawartości

Windą do nieba?


"Juz mi niosą suknię z welonem..." tak w kultowej piosence śpiewała Elzbieta Dmoch, wokalistka zespołu 2+1.
Wiele kobiet stawia sobie za swój cel zamążpójscie i założenie rodziny. Dawniej ślub był ważnym wydarzeniem zwłaszcza na wsi. Swaty, zaręczyny, tzw. polterabend.
Obecnie spadła ranga sakramentu małżeństwa.
Młodzi ludzie mają całkiem odmienne poglądy od swych przodków. Ważniejsze jest zdobycie wykształcenia, zrobienie kariery.
Po co ślub, skoro życie na "kocia łapę" jest łatwiejsze?
Nie ma wojen rozwód, podział majatku, alimenty. Rozstać można sie kiedy tylko dusza tego zapragnie, bez skomplikowanej biurokracji jaką niewątpliwie jest unieważnienie małżeństwa. Najtrudniejsze jest rozstanie po ślubie kościelnym. Trzeba pisać pisma do Watykanu, nie można ponownie stanąć przed ołtarzem.
Wówczas wydawało by się, że ślub cywilny jest najlepszą opcją. Tylko podpisy decydują o tym, czy para wiąże się czy się rozstaje.
Niemieckie prawo cywilne jest innego zdania.
Na 1 stycznia 2009 roku planowane jest wprowadzenie przepisu, na mocy którego pary mogłyby wstępować w związek małżeński tylko w kościele, bez uprzedniego załatwiania formalnościw Urzędzie Stanu Cywilnego.
To, co w roku 1875 było zabronione i karalne, teraz jest dozwolone. Jednak czy to jest dobry pomysł?
Przepis ten ma również przeciwników. Jeden z profesorów prawa rodzinnego Dieter Schwab wylicza wiele wad tego systemu. Brak utrzymania, praw do spadku i jeszcze wiele innych papierkowych miniusów.
Przychodzi mi na myśl jedno, bez biurokracji ani rusz.
A małżeństwo z biegiem lat niewatpliwie spadło do rangi dwóch podpisów.


Blacque M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…