Przejdź do głównej zawartości

Rozkosz bez ryzyka


Stoją na poboczu z jedną nogą wyprostowaną, a drugą ugiętą w kolanie. Czasami machają na przejeżdżających kierowców. Są młode i troszkę starsze, wyzywajaco ubrane i umalowane. Zwane potocznie tirówkami czy ulicznicami. Zarabiaja na zycie sprzedajac swe ciało, dają komuś rozkosz za pieniądze.
Prostytucja uważana jest za najstarszy zawód świata, wywodzi się z łaciny i oznacza nierząd uprawiany w celu osiągnięcia zysku. Nie jest dokładnie powiedziane, co było czynnikiem sprzyjającym powstaniu tego zjawiska społecznego.

W społeczeństwie pierwotnym kobieta wstępując w związek małżeński musiała być czysta, a mężczyzna też miał swoje potrzeby... Właśnie wtedy prostytucja zaczęła pełnić funkcję uzupełniającą wobec małżeństw.
W następnych przypadkach mogę posłużyć się powiedzeniem co kraj to obyczaj. Bowiem każda kultura inaczej traktowała zjawisko nierządu.
Prawo babilońskie głosiło, ze każda kobieta przynajmniej raz w życiu musiała spełnić obowiązek oddania swego ciała za pieniądze obcemu mężczyźnie.
W Starożytnym Egipcie prostytutki traktowane były jak handlarki, w Indiach i Japonii staly na wysokim szczeblu drabiny społecznej.
Starozytny Rzym cenił domy publiczne, gdyz odwodziły one mężczyzn od rozbijania innych małżeństw.
W następnych epokach rozpusta za pieniądze przezywała swoje wzloty i upadki, az przetrwała po dziś dzień. Obecnie prostytucja jest karalna, ale tylko teoretycznie, bo w praktyce rzecz ma się całkiem inaczej.
Na przykład w Republice Czeskiej prostytucja oficjalnie nie istnieje, ale mimo to w stolicy działa ok 300 "burdeli". Najczęściej sa to prywatne mieszkania, sale taneczne, bary.. Powoli prascy radni zaczynają tracić cierpliwość i domagają się legalizacji prostytucji. Panienki otrzymywałyby legitymację, musiałyby regularnie poddawać się badaniom, placić podatki, po prostu być jak kazdy inny obiekt gospodarczy.
Ale projekt ten nie cieszy się uznaniem. wprowadzenie go w życie wymaga wielu procederów, dokładnych przemysleń...
W starozytnosci Solonowi udało się zlegalizować tę profesję tworząc jej prawne i organizacyjne podstawy.
Czy i teraz to się uda?
Narazie jedno jest pewne, prostytucja legalna czy też nie, będzie zawsze...

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro