Przejdź do głównej zawartości

Terror na rowerze


Jest jednym z pierwszych środków lokomocji. Stworzony w XIX wieku było dość pokaźnych rozmiarów, w ciagu dwóch tysiącleci przeszedł wieklą metamorfozę. Dziś rower jest obecny w każdym domie. Górski, sportowy, na krótkie przejażdżki, o róznej budowie ramy, z przerzutkami czy bez, to nie ma większego znaczenia.
Ważne jest to, że rowerem nieraz łatwiej i szybciej jest się gdzieś dostać niż samochodem, zwłasza w dużym mieście.
Jedna z największych europejskich metropolii- Berlin, już dziś planuje zaostrzenie przepisów ruchu drogowego, by zapobiegać tzw terrorystom na rowerach.
Wielu młodych biznesmenów jadąc rano do pracy zamiast stać godzinami w korku i się spóźnić wybiera szybszy srodek lokomocji na dwóch kółkach.
Taki pan zakłada kask na głowę i rusza w drogę. Czy się śpieszy czy nie, na wzór taksówkarzy miejskich sadzi, że jest panem tego miasta. Przy czym nie zwraca uwagi na pieszych, slalomem jeźdźi miedzy nimi, jakgdyby to były nieruchome posągi, a jak już o kogoś zachaczy, to nigdy nie powie "przepraszam", nie stanie i nie pomoże poszkodowanemu. Czy swiatła sa zielone czy czerwone, czy jedzie po chodniku czy jezdni, to też nie ma znaczenia.
Rowerowi terrorysci, jakich jest wielu, czasem potrafią w mieście zaprowadzic większy chaos niz stłuczka czy korek.
Berlin chce powrócić do przeszlości- policji na rowerach. Mundurowi mieliby pilnować porzadku tak, jak drogówka, wlepiać mandaty za tzw jazdę bez trzymanki.
Ustawa nie jest jeszcze do końca gotowa, ale jedno jest pewne- w miescie trzeba zaprowadzić porządek.
Każdy jest panem swego losu, ale nie jezdni czy chodnika.


Blacque M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…