Przejdź do głównej zawartości

Przez Ciebie


Ostatnio dziwnym losowym przypadkiem do reki wpadają mi same filmy nieco cięższego kalibru. Niby po stresujących godzinach na uczelni lub/ oraz w pracy powinno się zrobić coś odprężającego, ale mnie to najwyraźniej nie dotyczy. Umysł przełączam na tryb 'off' tylko po zgaszeniu świateł i wtuleniu się pod ciepły kocyk, no ale to nie o tym.
"Buffalo '66" w reżyserii Vincenta Gallo, nieudolnie przetłumaczony przez polskich dystrybutorów na " Oko w oko z życiem" gości na kartach kinematografii już od 1998 roku.
Dramat psychologiczny o związku pomiędzy życiowym wykolejeńcem Billy'm oraz dość dziwna tancerka/ aktorka Laylą.
Po wyjściu z pięcioletniej odsiadki już nie tak młody chłopak postanawia wrócić w rodzinne strony. Bylo by łatwiej gdyby miał przy sobie pieniądze oraz prawo jazdy. Jako tako udaje mu się zdobyć darmowy dojazd, tyle ze nie jako autostopowicz, raczej jako porywacz. Co dziwne dziewczyna zbytnio się nie opierała, a zamiast uciekać przy pierwszej lepszej okazji ciągle była u boku Billiego, przystała na jego 'prośby' udając jego szczęśliwa małżonkę przed rodzicami, pozwalała by ja obrażał i zachowywał się jak by był jej właścicielem. Zauroczenie? a może ciągnota do samodestrukcji?
Christina Richie zagrała swoja rolę wręcz idealnie, Vincente Gallo sprawiał wrażenie jakby naprawdę taki był jak jego postać.
Jak się później okazuje, Billy nie był zły aż do szpiku kości, gdzieś tam głęboko siedział sympatyczny chłopak. Layla pomogla wydostać mu się na zewnątrz. I oto happy end.
Film potwierdza powszechną prawdę o tym, ze stres i nerwy zaślepiają człowieka, budząc w nim niezbyt przyjemne duchy, natomiast gdy sie na moment zdejmie 'klapki' z oczu, rzeczywistość oraz przyszlosc nabierają innych barw.
Ambitny dramat, który warto obejrzeć, dla co niektórych może nawet zadziałać kojąco.

Blacque M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro