Przejdź do głównej zawartości

Retrospektywa: Hans Jürgen Syberberg

Syberberg jest przedstawicielem nowego niemieckiego kina, ale o jego życiu możecie poczytać też na wikipedii i filmwebie więc nie będę się o tym rozpisywać (i taki pisanie notek biograficznych nigdy nie było moją mocną stroną). Skupię się dziś na kilku jego filmach, produkcjach kultowych i niestety zapomnianych.

Na tegorocznej edycji FF Nowe Horyzonty odbyła się retrospektywa niemieckiego reżysera, podczas której widzowie mogli zapoznać się z następującymi produkcjami:

Winifred Wagner i historia domu Wahnfried w latach 1914-1975 (1975)

Listy Wagnera do kobiet (część nocy) (1985)

Obie niestety przegapiłam i teraz jestem w trakcie poszukiwania ich w wersji na dvd.

Natomiast obejrzałam całą trylogię niemiecką, składającą się z :

Ludwig- requiem dla dziewiczego króla (1973)

Pierwsza część, barwnie opowiedziana historia króla bawarskiego, przez niektórych uważanych za szaleńca, gdyż zamiast polityką zajmował się wydawaniem pieniędzy na sztukę i budowaniem coraz to nowszych perełek architektury. Wielbił twórczość i postać Ryszarda Wagnera, który wydaje się być drugą postacią główną w tym dziele, mimo iż go tylko słyszymy w znakomitych aranżacjach.
Było to moje pierwsze spotkanie z Syberbergiem, szłam na seans z otwartym umysłem a to co mnei tam spotkało nie da się podpiąć pod żaden nurt filmowy.
Ni to typowy film, ni teatr, ni opera, a jednak zapiera dech w piersiach.

Hitler, film z Niemiec (1977)

Prawie siedmiogodzinne dzieło może niektórych odstraszać, ale mogę wam zagwarantować, że warto, te godziny przelecą przez palce. Pewien gość prosił bym mu poleciła parę seansów, jego uwagę przykuł Hitler, kilka dni później dostałam podziękowania, bo trafiłam w dziesiątkę, więc coś w tym jest :)
Do tego filmu powstała cała masa esejów, najbardziej znany jest ten od Susan Sonntag, a znajdziecie go TU, w którym uważa ona tą produkcję za absolutne arcydzieło, które wykracza poza ramy kina.
Dla mnie też jest to arcydziełem nie porównywalnym do niczego innego. Na szczęście mam je na dvd więc w każdej chwili mogę po to sięgnąć i delektować się udanym seansem z butelką martini.




Parsifal (1982)

Adaptacja ostatniej opery Wagnera napisanej w 1882 roku, która została nakręcona w studiu filmowym, mimo że jest utrzymana w stylistyce opery. Całości patronuje ogromna maska zmarłego kompozytora służąca za tło i rekwizyt to ukazanych wydarzeń.
By uratować zamek, główny bohater musi odnaleźć świętą włócznię. Po drodze spotyka szereg symbolicznych przeciwników.
Solveig Olsen poddał kolejne arcydzieło Syberberga wnikliwej analizie w essayu "Po raz koeljny Syberberg i Wagner", którego niestety nigdzie nie potrafię odszukać, nawet w Niemieckiej Bibliotece Narodowej.




"Nie chodzi o to, żeby wykorzystać Ryszarda Wagnera albo go zwalczyć. Ważne jest to, żeby kontynuować [jego dzieło] za pomocą innych środków. Ważne jest, żeby to, co dotychczas niewidzialne, usłyszeć, a to, co niesłyszalne, zobaczyć"

Produkcje Syberberga to uczta dla oczu i uszu kinomaniaków, a także fanów sztuki. Jego dzieła każdorazowo spotykały się ze skrajnym uwielbieniem, albo z całkowitym potępieniem, dlatego, że nie można ich jednoznacznie sklasyfikować ani zanalizować. Lata siedemdziesiąte to apogeum twórczości niemieckiego reżysera, kiedy to stworzył wyżej opisaną trylogię niemiecką, do której powstała cała masa analiz, krytyk, opisów, sami możecie sobie wybrać, sztuka polega na tym by te książki poznajdywać, co kosztuje parę godzin w narodowej bibliotece.
Po wypuszczeniu Hitlera do kin krytycy mieli zamiar rozszarpać reżysera na strzępy, tylko oni, bo reszta publiki szalała z radości, że wreszcie jest pojawił się ktoś, kto pomimo ówcześnie panującej nieprzyjaznej polityki, odważył się wybudować własny raj , opowiadając na nowo historię Niemiec, nie zwracając uwagi na nikogo.

Każda z tych produkcji zdobyła u mnie 10/10 i została dodana do ulubionych, co niektórzy mogli zauważyć na moim profilu na FW. W sumie cała trylogia trwa ciut ponad 13 godzin, ale wierzcie mi - warto, a ostatnio niezbyt często zachwycam się filmowymi dziełami.

Tych co są zainteresowani tą ciekawą postacią odsyłam do aktualnego wydania magazynu Ekrany, na jego oficjalną stronę Tu,  do książki "Syberberg – Film nach dem Film", i coś bardziej specjalistycznego dotyczący niemieckiej trylogii "A Wagnerian German Requiem: Syberberg's Hitler". 

Mam nadzieję, że spodoba wam się nowa seria, w której będę się starać sportretować twórczość poszczególnych reżyserów, czy też postaci z filmu, o których się już nie pamięta, czy których się niesłusznie pomija.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro