Przejdź do głównej zawartości

Made in Asia (II)

3 am (2012)
5/10

"Tajlandzki horror składający się z trzech mrożących krew w żyłach opowieści. Dwie siostry, właścicielki sklepu z perukami zostają nawiedzone przez ducha kobiety, której włosy zostały wykorzystane do zrobienia jednej z peruk. Pracownik domu pogrzebowego zakocjike się w zwłokach kobiety, która zginęła w wypadku razem ze swoim narzeczonym tuż przed swoim ślubem. Dwaj dyrektorzy przedsiębiorstwa, którzy kochają robić straszne figle na swoich pracownikach muszą się zmierzyć z prawdziwym duchem. Trzy historie przedstawione w 3 A.M., w najstraszniejszej godzinie nocy, gdy wszystkie duchy swobodnie wędrują."

Całkiem przyzwoita produkcja, najlepsza moim zdaniem jest pierwszy film, gdzie jest szczypta tajemniczości. No i ostatni, moim zdaniem najciekawszy, choć nieco pokręcony. O pozycji numer dwa nie ma co mówić...



Gosa (2oo8)
5/10

"Około 200 dni zostało uczniom do egzaminów wstępnych do college'u. Dla skupionych tylko na ocenach studentów życie jest bardzo stresujące, co powoduje często poważne problemy i choroby psychiczne. Nagle solo na pianinie grające "Dla Elizy" Beethovena budzi śpiących nastolatków, a na ekranie telewizora pojawia się najlepsza studentka Hye-yeong, tonąca w zbiorniku z wodą. Tajemniczy głos nakazuje odpowiadać poprawnie na pytania, które kolejno będą decydować o losie każdego z uczniów."

Szybciej skłonna jestem to podpiąć pod thriller, bo nie ma tam nic takiego strasznego, chociaż mogło by być gdyby twórcy bardziej przyłożyli się i do pracy i do lepszego wyboru aktorów.

Gosa 2 (2010)
5/10

Kontynuacja części pierwszej, ten sam schemat, praktycznie ta sama fabuła i ten sam brak wrażeń.


Bunshinsaba (2oo4)
7/10

"Yoo Jin przeprowadza się z Seulu do miasteczka o nazwie Y - rodzinnego miasta jej rodziców, gdzie rozpoczyna naukę w nowej szkole średniej. Niestety, nowe otoczenie nie jest dla niej łaskawe. Yoo Jin nie zostaje ciepło przyjeta przez inne uczennice, które dokuczają dziewczynie zamieniając jej życie w koszmar. W końcu zrozpaczona nastolatka rzuca klątwe na swoje dręczycielki. Następnego dnia uczeń Hye Ji Lee ginie tajemniczą smiercią stając nagle w płomieniach. Policja podejrzewa samobójstwo, ale Yoo Jin wie, że to nieprawda..."

W tym zestawieniu to najlepszy horror. Trzyma w napięciu i ma ciekawie rozbudowaną fabułę, nawet młodziutkie aktoreczki dają radę. Najbardziej lubię właśnie filmy grozy tego typu - z klątwami w rolach głównych.



Hwa-i-teu: Jeo-woo-eui Mel-lo-di (2011)
5/10

""Pink Dolls" to dziewczęcy zespół wokalny w składzie: Eun-Joo (tancerka), Je-ni (wokalistka), Ah-Rang (wokalistka) i Sin-Ji (raperka). Poniżane przez inne grupy zyskują popularność po wydaniu coveru nieznanego wykonawcy pt. "White". Sława, zazdrość i konkurencja sprawiają, że wszystkie dziewczyny stają się wokalistkami, a przodującej przydarza się okropny wypadek. Gdy koleżanki giną jedna po drugiej, Eun-Joo zdaje sobie sprawę, że piosenka "White" jest przeklęta i postanawia odkryć jej tajemnicę."

Miało być strasznie, ale coś poszło nie tak i wszystko w tym filmie zdaje się kuleć. Nawet przeklęta piosenka nie ratuje tej koreańskiej produkcji.

W sumie nie ma się czego bać, najwyraźniej czasy świetności azjatyckich filmów grozy mamy już za sobą, chociaż od czasu do czasu zdarzają się wyjątki. Teraz 'skośnoocy' najlepiej radzą sobie z dramatami społecznymi. A od teraz zaostrzę kryteria co do dzieł tu przedstawianych,  bo co za dużo przeciętniaków, to nie zdrowo.

Yeo- haeng -ja (2oo9)
7/10

"Inspiracją do powstania filmu były podobne doświadczenia reżyserki Ounie Lecomte w seulskim sierocińcu św. Pawła w latach 1975-76. 9-letnia Jinhee (Sae Ron Kim) mieszka w małym miasteczku w Korei Południowej. Pewnego dnia ojciec zabiera córkę w daleką podróż. Gdy docierają do obrzeży Seulu, ojciec zostawia dziewczynkę w katolickim sierocińcu prowadzonym przez zakonnice. Jinhee jest zrozpaczona decyzją ojca, nie potrafi zrozumieć dlaczego ją porzucił. Początkowo próbuje uciec, jednak bez powodzenia. Z upływem czasu Jinhee aklimatyzuje się w sierocińcu. Zaprzyjaźnia się ze starszą o 3 lata, Sookhee, która uczy ją różnych sposobów ułatwiających pobyt w "nowym domu". Poznaje także 17-letnią Ye-shin, najstarszą lokatorkę sierocińca, którą z powodu chorego biodra, nikt nie chciał zaadoptować. Jinhee również chciałaby nie ruszać się z miejsca, gdyż wierzy w powrót ojca"

Ciekawe spojrzenie na podopiecznych koreańskiego sierocińca. Dramat na przyzwoitym poziomie, choć jest tam parę dziur, którym niczym nie można jakoś sensownie załatać, ale generalnie daje radę.

Komentarze

Klaudia Sowa pisze…
Jakoś tak całkiem nie dla mnie..

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro