Przejdź do głównej zawartości

Filmowy mix VII

Niemożliwe (2012)

Z reguły filmy katastroficzne omijam szerokim łukiem, mam dosyć chaotyczne życie by dodatkowo płakać nad losem innych poturbowanych przez los. Tak wiem, jestem egoistką.
Jednakże dla produkcji J.A. Bayona, a raczej dla E. McGregor'a (oraz Oskarów) zrobiłam wyjątek i skusiłam się na oglądanie historyjki rodziny, która przeżyła tsunami w 2oo4 roku na Tajlandii.
I oto nadchodzi niespodzianka, bo stalowa Blacque M. przez calusieńki seans miała łzy w oczach, a tak ok w połowie zaczła ryczeć jak bóbr.
Może i nie jest to najwybitniejsze dzieło, ale gra na emocjach widza niczym wielokrotnie nagradzany dyrygent, który na koniec pokazu dostaje owacje na stojąco, ale nadal nie zasługuje na zlotego chłoptasia (moim zdaniem).



Muza (2012)

Po "Wiosna, lato, jesień, zima i.. wiosna" to drugi dramat koreański na który się skusiłam, bo nie miałam bladego pojęcia co oglądać z moim wisielczym nastrojem.
Historia trójkąta miłosnego pomiędzy starym poetą, młodym pisarzem i pozornie niewinną uczennicą poetycznie sfilmowana, która na sam koniec woła: więcej, więcej takich produkcji proszę.
Co sprawia iż sądzę, że od tego czasu częściej sięgać będę po małe azjatyckie dzieła sztuki, którym "Muza" niewątpliwie jest.



90 Minutter

Ave kino skandynawskie!
Norweska historia trzech bogatych chłoptasi, którzy ni z tego ni z owego wariują i wyżywają się na swoich rodzinach. Ciężka produkcja która mimo swojej brutalności i nieco absurdalnego zachowania czaruje i nie pozwala oderwać od siebie oczu, właśnie dlatego tak bardzo cenię sobie takie kino, które nie każdy może zrozumieć, a może nawet nie chce zaakceptować.
"90 Minutter" ukazuje to, co inni starają się omijać szerokim łukiem, a mianowicie : nie zawsze za bogactwem kryje się szczęście i normalność.
Moim zdaniem, ambitny film - szokuje i zmusza do przemyśleń.


Liberal Arts (2012)

A jednak... Amerykanie nadal potrafią wyprodukować produkcje bez seksu, sucharów i strzelanin.
Jestem naprawdę pozytywnie zaskoczona opowiastką o niespełnionym eks studencie i młodej idealistycznie nastawionej do świata studentce. Fabuła skupia się nie na ich romansie, ale na ich duchowym rozwoju, by pod koniec seansu każdy z nich mógł krzyczeć : jestem wolny/a!
Bingo.



Holy Motors (2012)

No i mamy problem, bo Blacque M. nie ma bladego pojecia co o tym filmie sądzić.
Z jednej strony moja rebeliancka natura krzyczy że to jest unikatowe dzieło sztuki, a z drugiej ta bardziej realistyczna skrzeczy : wtf?!
Naczytałam się naprawdę sporo interpretacji/ recenzji na ten temat, ale nadal mam mętlik w głowie.
Coś czuję, że J. Carax nie planował zrobić z tego film pełnometrażowy, nazwałabym to raczej artystyczną instalacją na miarę M. Abramovic typu: tu masz to i owo zrób z tym co chcesz, nie obchodzi mnie jaki tego będzie efekt.
 Głowny bohater wciela się w dziewięć skrajnie różnych ról, wyrzeka się swojej własnej tożsamości w imię... no właśnie w imię czego?
Gadających silników limuzyn, którymi podróżuje?
W imę sztuki?
O! to pasuje bardziej.



PS. O ironio, pierwotny plan był taki, że każda z wyżej wymienionych produkcji miała dostać osobną notkę...ale wyszło co wyszło...

Blacque M.

Komentarze

Klaudyna pisze…
Też nie lubię kina katastroficznego, ale "Niemożliwe" wydaje się być filmem ciekawym. Głównie dlatego, że jest oparty na prawdziwej historii.
Chętnie zobaczę "Liberal Arts" - lubię takie historie :)
kino nieme pisze…
ja poszedłem do kina sceptycznie nastawiony, ale o dziwo film mi się podobał :)
Ikalia pisze…
"Niemożliwe" muszę w końcu nadrobić, widzę, że szykuje się ciekawy seans. Zaintrygowało mnie też "Holy motors".

Popularne posty z tego bloga

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Renato Casaro