Przejdź do głównej zawartości

W rytmie Indie Rocka

"I am not a Hipster" to historia młodego utalentowanego muzyka, który stroni od sławy i rozgłosu, a na każdą propozycję wywiadu czy też zapowiedź reaguje dosyć nerwowo.
Ot typowy niezrozumiały artysta, który w komponowaniu widzi ucieczkę od prawdziwego życia.
Brooka poznajemy jako smutasa, którego jego przyjaciel- artysta Clark za pomocą trzech wybuchowych sióstr muzyka próbuje przywrócić pośród żywych.
Dopiero wraz z biegiem akcji dowiadujemy się co jest powodem takiego a nie innego zachowania głównego bohatera. Otóż po śmierci ukochanej matki Brook zaczyna tworzyć muzykę jako hołd dla niej, same melancholijne kawałki przy brzmieniu gitary akustycznej oraz bębnów. 
Uczta dla uszu, lek dla duszy.
Artysta - hipster jest przeciwny muzyce z komputera i wszelkiemu kiczowi, który zapełnia kulturę wydobywając na wierzch same śmieci, a te prawdziwe perły pozostawiając nieodkryte... natomiast dla Clarka sztuka jest zabawą i każdy robi z nią to co zechce, byle by tylko sprawiało mu to radość.

A wy za którym z nich się opowiecie?

W "I am not a hipster" nie ma ani strzelanin, ani emocjonalnej kolejki górskiej, ani psychologicznych pogadanek, produkcja Destina Crettona ujmuje swoją prostotą i trafnością, pokazując powolne wyjście z żałoby i ponowne otwarcie się na świat.
W pewnych momentach Brook przypominał mi aktorkę, która zagrała główną rolę w filmie "Cześć Tereska",  po premierze dziewczyna miała duże szanse na karierę i wyrwanie się z ubóstwa, szanse, które pozostały niewykorzystane... dopiero pod koniec filmu zrozumiałam, że bohater, który 'nie jest hipsterem' nie pragnie ani kariery a ni 'zielonych', tylko pragnie spokoju ducha, na razie, a potem to zobaczymy.

Bardzo dobre, mądre kino, idealne na szarą burą pogodę za oknem, jest niczym malutkie światełko w tunelu, które woła 'zaraz znów będzie wiosna', mimo że w ostatnie scenie się popłakałam, teraz jestem już spokojniejsza. Nie jest to 'rasowa' ambitna produkcja, nie trzeba tam się zbytnio wysilać by cokolwiek zrozumieć, bo po jakimś czasie widz ma wszystko serwowane na tacy pod sam nos, a to co z tym fantem zrobić to zależy od nas samych...


Blacque M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro