Przejdź do głównej zawartości

Horror po Koreańsku

czyli kolejna część mojej fascynacji kinematografią azjatycką :)

Opowieść o dwóch siostrach (2oo3)
8/10

"Film na motywach starej koreańskiej legendy, budzi skojarzenia z klimatem baśni braci Grimm. Dwie siostry wracają do domu rodzinnego po długim leczeniu w zakładzie psychiatrycznym, po samobójczej śmierci ich matki. Okrutna macocha źle je traktuje i nie wierzy w ich wyleczenie, a ojciec całkowicie się jej podporządkował. Wkrótce w domu zaczną się dziać zjawiska nadprzyrodzone.."

Wspominałam już kiedyś, że uwielbiam produkcje, których fabuła oparta jest na legendach/ mitach?
Chyba tak, ale dla pewności się powtórzę.
Plakat promujący dzieło Jee - woon Kima przywodzi mi na myśl bliźniaczki z filmu Lśnienie, jendak ten azjatycki horror ma niewiele współnego z ekranizacją jednej z najlepszych powieści mistrza grozy Kinga. Kolejne skojarzenie odnosi się do Kopciuszka, biedne siostrzyczki, dobry ojciec i zła macocha, ale i do tego Opowieści jest daleko. Później po prostu 'rozwaliłam' się w fotelu i z laptopem na brzuchu delektowałam się tym filmem, to akurat wyszło mi na dobre. Według Filmwebu widziałam ok 2500filmów, jednak nie potrafię znaleźć drugiej takiej produkcji, która byłaby podobna do historyjki o dwóch siostrach.
Unikalny film grozy, który zamiast straszyć smuci, ale potrafi też wciąć w fotel, fajne gratka dla fanów kinematografii azjatyckiej oraz dramatów społecznych, bo  tym niewątpliwie ten film jest.


Czerwone Pantofelki (2oo5)
4/10

"Inspiracją dla stworzenia filmu była baśń "Czerwone buciki" Hansa Christiana Andersena. Obraz opowiada, o tajemniczych, nawiedzonych butach, które doprowadzają każdego właściciela do śmierci. Kobieta znajduje w metrze parę czerwonych butów, które przyciągają jej uwagę, dlatego postanawia zabrać je ze sobą do domu. Kiedy je wkłada czuje się zachwycona, jednocześnie budzą się w niej głęboko ukryte pragnienia. Czerwone buciki wywierają wpływ nie tylko na nią, ale również na ludzi znajdujących się w jej otoczeniu. Pewnego dnia odkryje, że pod ich wpływem znajduje się także jej ukochana córka."

Podobne buciki pojawiły się w jednym odcinku Supernatural, dlatego niewiele myśląć od razy zgarnęłam produkcję Yong'a - gyun Kim'a do domu i wygodnie zasiadłam do seansu.
Po pierwsze tytułowe pantofelki nie są czerwone, ale różowe....
Po drugie w przeciwieństwie do serialu o istotach nadprzyrodzonych nie są to baletki, ale czółenka na niewielkim obcasie.
Po trzecie pomimo zachęcającego opisu fabuły sam film jest niezręcznie zrobiony, jak na horror przystało brak tam napięcia i aktorzy grają słabo, zwłaszcza główna bohaterka jest mocno irytująca
Bywają lepsze azjatytckie filmy grozy...


Alone (2oo7)
7/10


"Akcja filmu rozgrywa się w Tajlandii. Film przedstawia nam historie sióstr Pim i Ploy, które były bliźniaczkami syjamskimi. Film ukazuje nam jak relacje miedzy nimi z siostrzanej miłości zmieniły się do tego stopnia, że jedna z sióstr poprosiła matkę o operacje rozdzielenia. Podczas operacji Ploy umiera. Pim natomiast uważa, że nawiedza ją duch zmarłej siostry, gdyż pragnie zemsty za swoją śmierć."

Sądzę, że jest to trafny wybór dla osób wybrednych. Sama byłam zaskoczona jak dobra ta produkcja jest, gdzie groźniejszym od ducha jest człowiek. Akcja świetnie się rozwija i nie przynudza, a najlepsze pozostaje na koniec i może zaskoczyć.


Lustro (2oo5)
8/10

"Dom Handlowy Dreampia przygotowuje się do wielkiego otwarcia. Został zamknięty dawno temu kiedy doszło w nim do tajemniczego pożaru. Późno w nocy jedna z pracownic sklepu - Choi Mi Jeong, zostaje znaleziona martwa z poderżniętym gardłem. Nieco później Szef Departamentu - Kim ,zostaje zamordowany w windzie. Jedynak jest jedna rzecz ,która wiąże te oba niezwykłe morderstwa. Oba była dokonane przed lustrem."

Produkcja Seong-ho Kim'a prócz głównej problematyki ma niewiele współnego z amerykańskimi Lustrami (2oo8), powiedziałabym nawet że azjatycka wersja o morderczym szkle jest lepsza od tej nowszej. Prócz strachu jest też ciekawa intryga, która ostatecznie zawojowała cały film, naprawdę warto poświęcić jej czas, bo nie jest typowym filmem grozy.


Apartament (2oo6)
7/10

"Se-jin Oh (So-young Ko) to młoda kobieta mieszkająca w starym apartamencie, na przedmieściach Seulu, spędza wolny czas na obserwowaniu okien z przeciwnego apartamentowca. Pewnego dnia spostrzega, że w kilku mieszkaniach światła gaszą się dokładnie o tej samej porze. Zaczyna podejrzewać, że może mieć to związek z tajemniczymi zgonami w okolicy. Staje się coraz bardziej zaangażowana w sprawę, próbując rozwikłać tajemnicę"

Azjatycka wersja Okna na powdórze Hitchcocka, plus duchy, czyli jaki wpływ ma nuda na życie w społeczeństwie. Momentami zalatywał mi na Klątwę (te dźwięki ! brr). Generalnie ten film prezentuje z sobą całkiem przyzwoity horror, po czymś takim mam ochotę na więcej i więcej, ahh chyba całkowicie przerzucę się na azjatycki kino grozy...


Wiolonczela (2oo5)

"Mi-ju, spokojna nauczycielka muzyki przeżyła makabryczny wypadek samochodowy, w którym zginęła jej najlepsza przyjaciółka. Wspomnienia tego wydarzenia zamiast z czasem blaknąć powracają i uporządkowane życie młodej kobiety zamienia się w koszmar. Co gorsza wygląda na to, że mroczna i zła siła obrała jej rodzinę za swój cel. Dopóki Mi-ju nie znajdzie sposobu, żeby ją powstrzymać, nikt nie jest bezpieczny."

Pomimo ciekawie brzmiącej fabuły produkcję Woo- cheol Lee uważam ża nieudaną. Brak tam wszystkiego, od braku nastroju zaczynając do kiepskiego 'rozwinięcia' akcji po kiepską grę aktorską. Mimo że ten film jest mało znanym to go nie polecam nikomu, chyba że ktoś chce się wynudzić.


Seuseung-ui eunhye (2oo6)
5/10

"Krwawe zgromadzenie... Zniszczone wspomnienia... Noc której nigdy nie zapomnisz. Grupa dziewcząt i chłopców spotyka się w domu dawnej nauczycielki ze szkoły podstawowej. Kobieta krzywdziła swoich uczniów. Wkrótce goście nauczycielki zaczynają znikać."

Zaczyna się fajnie, ale tak ok w połowie filmu zgubiłam wątek a zakończenie wcale niczego nie wyjaśniło. Niestety ta produkcja ma braki i nie da się tego nie zauważyć, mimo to Seuseung-ui jest filmem niebanalnym, może w innych rękach wyszedłby lepiej...




Doo Gae- eui Dal (2012)
5/10

"Jeśli w nocy zobaczysz dwa księżyce obok ciebie będą duchy (..) jeśli ludzie i duchy się spotykają to oznacza, że ten świat spotyka się z zaświatami. Dlatego są dwa księżyce każdy dla danego świata " (wstęp do filmu)

Brzmi ciekawie? Jeszcze większej chętki nabrałam na ten film, gdy nigdzie nie potrafiłam znaleźć streszczenia fabuły.

Kilkoro młodych Koreańczyków w magiczny sposób ląduje w starym domu pośrodku lasy, gdzie niegdyś popełniono masowe samobójstwo, nikt  z nich nie pamięta jak się tam znalazło, nie wią kto ich tam ulokował, do jakiego celu. Chcą tylko się wydostać i dowiedzieć się co się tak naprawdę z nimi stało. Jednak to nie jest takie proste...

Film rozkręca się dosyć leniwie i jest lekko 'rozklekotany' moje myśli ciągle uciekały gdzieś hen daleko i nie mogłam tak całkiem się na tej produckcji skupić, albo jestem za bardzo rotrzepana (b. możliwe) albo po prostu Dwa księżyce jest przeciętnym straszydłem.

Po zakończeniu festiwalu NH będę wyszukiwać kolejne azjatyckie produkcje, pytanie tylko: chcecie więcej poczytać o horrorach czy innych gatunkach? Mam już parę pozycji na oku, jednak nie wszystko jest dostępne - niestety.




Komentarze

Arkadiusz pisze…
Widzę, że wróciłaś do nadawania :) Git!

W takim oto razie chciałem Cię zaprosić do zabawy z motywami filmowymi, czyli blogowego łańcuszka (ale całkiem spoko), w którym blogerzy opisują wyznaczone im przez poprzedników motywy filmowe :) Ja wybrałem dla Ciebie motyw dziennikarstwa :D Mam nadzieję, że dasz się wciągnąć ;] Wiesz co i jak bo komentowałaś taki post u mnie ;)

P.S. Horrory...brrr...
Moni Ka pisze…
jak fajnie :) tia póki co kończę relację z festiwalu NH, a zaraz potem wybieram się do Poznania na Transatlantyk, ale sądzę że najpóźniej za 2tyg powinien pojawić się post filmowo-dzinnikarski :)
Pusiek pisze…
"Opowieść o Dwóch siostrach" jest świetnym dramatem, ale horrorem dość słabym. Jest kilka jump-scenek, ale oprócz tego dla mnie strasznie nie było. Co oczywiście nie zmienia faktu, że to fenomenalny, oryginalny film.
owca pisze…
Był taki amerykański film "The Uninvited", tak mi się skojarzył z fabułą "Opowieści o dwóch siostrach", nie wiem czy słusznie.
A o "Wiolonczeli" słyszałam sporo dobrego, szkoda, że tak nisko oceniasz :/ I teraz się zastanawiam, czy dać jednak szansę czy olać i zaoszczędzić półtorej godziny.

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro