Przejdź do głównej zawartości

Powrót Króla /Projekt Kino/

Przed kilkoma laty regułą stało się co niedzielne popołudniowe oglądanie westernów na TVP2, co prawda dawne lata tego gatunku dawno minęły, ale nie zmiena to faktu iż ma on dosyć sporą liczbę fanów wśród naszych rodziców.
W takich filmach zawsze fabuła jest jasno określona, albo są indianie i kowboje, albo bandyci i kowboje, rzecz zazwyczaj toczy się na pewnych amerykańskich pustkowiach. W latach siedemdziesiatych Włosi próbowali conieco zróżnicować ten gatunek,lecz zamiast zrewolucjonizować rynek filmowy dorobili się marnych recenzji i przydomku 'spaghetti western' co nie jest raczej powodem do dumy.

Quentin Tarantino to nie jest jakiś tam reżyser, ale taki który lubuje się w dziwactwach i pragnie rozprzestrzenić je na większą skalę, by widzowie mogli na nie spojrzeć pod nieco innym kątem i je polubić.
"Django" wzorowany jest na dawnych kiczowatych westernach made in Italy. To historia łowcy nagród (Ch. Waltz) i eks niewolnika (J. Foxx), którzy wzajemnie sobie pomagając zarabiają krocie, ale żeby nie tylko o pieniądze chodziło musi się pojawić element romansu, bo o to Django pragnie na nowo połączyć się ze swoją żoną, która aktualnie jest służką u demonicznego właściciela Candyland'u (genialnie zagranego przez L.DiCaprio)


Pan Tarantino tym razem sięga po gatunek nieco 'zardzewiały', jednak dzięki jego kreatywności i wspaniałej grze aktorskiej, sądzę że niedługo będzie mowa o zwiększonym popycie na produkcje tego typu.
Bo mimo iż jest to film mainstreamowy, a fabuła nie jest największym dziełem sztuki to jest to swego rodzaju małe arcydzieło wyróżniające się na tle współczesnych ruchomych obrazach, po które kinomaniacy i nie tylko nader chętnie będą sięgać.
Nie jest to typowy western, chyba że ówcześnie często obrzucano siebie wyzwiskami i strzelano do siebie powodując krwawe powodzie. Nie spotkamy tu 'prawdziwego kowboja' Johna Wayne'a, ani pojedynków typu 'kto strzeli pierwszy'. Pan Tarantino nie zapomniał o współczesnym świecie, który egzystuje poza planem filmowym i to da się wychwycić raz jakiś czas, wystarczy zamknąć oczy i posłuchać ścieżki dźwiękowej.
Po seansie "Django" fani Q.T. zgodnie stwierdzą : po paru niezbyt udanych projektach Pan wrócił.

10/10

Blacque M.

Komentarze

Skazany na Kino pisze…
O których wcześniejszych niezbyt udanych projektach mówisz? Bo jego wcześniejsze filmy przecież równie znakomite jak "Django" :P
Blacque M. pisze…
Grindhouse: Death Proof, Sin City, Pulp Fiction - jak dla mnie każdemu z nich czegoś brakuje, co by mnie w jakiś sposób zachwyciło :P Django jest jak powiew świeżości, inny gatunek inny schemat :P

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro