Przejdź do głównej zawartości

Hey ho w podróż by się szło

Biblia bitników, znakomita powieść Jacka Kerouaca "W Drodze" parę miesięcy temu w końcu doczekała się swojej ekranizacji w reżyserii Waltera Sallesa.

To historia grupy młodzieży którzy w powojennej pruderyjnej Ameryce poszukują swych ideałów i sensu życia. Z Nowego Jorku do Denever a potem do słonecznej Kalifornii i zygzakiem z powrotem.
Sal Paradise początkujący pisarz za którym ukrywa się sam Kerouac to dosyć spokojny chłopak, do czasu, gdy poznaje Deana Moriarty'ego / Neal Cassady/. Wtedy zaczyna żyć pełnią życia. Z paroma dolarami w kieszeni wyrusza w podróż, która będzie się przez dobra parę lat ciągnęła, pozna znakomitych artystów, pokręconych ludzi którzy proponują mu miejsce w samochodzie, a także smak biedy. Nie przeszkadza mu to jednak w tworzeniu, bo Sal cały czas coś z swoim notesie gryzmoli.
Główni bohaterowie "W Drodze" są niczym ogień i woda, Dean jest niczym granat - wybuchowy, ciągle ma szalone pomysły, przesadnie optymistyczny, ma swój urok który czasami bywa niszczący dla niego samego. Chłopak po prostu nie wie czego chce, rzecz normalna dla dwudziestolatków, ale w tamtych czasach...
Sal i Dean są ze sobą na dobre i na złe, kłócą się by znów się zejść. Drugi potrzebuje pierwszego do życia, a pierwszy potrzebuje drugiego jako muzy. Ich związek nie ma happy endu i właśnie poprzez to ten duet stał się legendą i inspiracją dla przyszłych pokoleń.



Współcześnie brak społeczeństwu tego luzu, ciężko jest samotnie wyruszyć w podróż i się nie bać, że kolejny kierowca który nas dalej zabierze może okazać się psychopatą, brak tych ideałów, teraz wyruszamy w podróż przede wszystkim by poznać nowe rejony, język, nie ma pogoni za czymś czego prawdopodobnie nie ma. Wtedy naiwność była cnotą, teraz bywa karana, stosunek z przypadkowymi osobami bez zabezpieczenia? Branie nieznanych narkotyków? No way!
Bitnicy 2.0 (tzw Hipsterzy) bardziej skupiają się na swoim vintage wyglądzie i nowinkach elektronicznych, aniżeli na poszukiwaniach 'tego czegoś', dla nich (może nie wszystkich) jest to tylko trend który za parę lat pokryje się kurzem niczym ruch punków. Egzystencjalizm to tylko tylko słowo, od rozmyślań jest wszechobecne szpanowanie lepsze, bo mniej stresujące. 
Tamte czasy przepadły bezpowrotne, a to ciągłe wspominanie zamiast inspirować sprawia że zaczynam dobitniej odczuwać melancholię XXI wieku.

Po seansie "W Drodze" nie uzyskałam żadnej odpowiedzi na pytania które od czasu do czasu zadaję sama sobie. Nie wiem czy to z winy scenarzysty czy reżysera, a może obu?
Zazwyczaj wyruszając w podróż po jakimś czasie plecak/walizka staje się lżejsza, w filmie Waltera Salles jest wręcz przeciwnie. Wydaje się że Biblia Bitników została sfilmowana, tak o, bo komuś się nudziło. Nie ma paru znaczących scen i postaci, film to zaledwie zarys tego co Kerouac zapisał na papierze, ale mimo to można tą produkcję określić jako : dobra. Na ratunek przybyła muzyka i aktor grający Deana, jedna jedyna wyrazista postać.


Kim Jack Kerouac byłby dziś?
Wykładowcą? Znanym podróżnikiem? Niszowym artystą? Czu odnalazł by się we współczesnym świecie? Czy może załamywał by ręce nad ogłupiałą Ameryką?




Blacque M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…