Przejdź do głównej zawartości

Film o tym jak w dawnym Związku Radzieckim działa wydział zabójstw./Projekt Kino/

Nie od dziś znane jest ludzkie zamiłowanie do przemocy, nie tyle co samo jej doświadczanie ale obserwowanie jak na potencjalną ofiarę spada deszcz ciosów, to już coś innego.

Głowią się nad tym psychiatrzy, wykorzystują pisarze i reżyserzy.

"Obywatel X" to sfilmowana historia mordercy Andrieja Czikatiły 'działającego' w Rostowie nad Donieckiem należącym do dawnego Związku Radzieckiego na przestrzeni ok 20lat. Jego losy zostały wcześniej spisane przez Roberta Cullen'a w powieści "Wydział Zabójstw".
Amerykańska produkcja przenosi nas na rejony, gdzie mieszkańcy żyją w biedzie i strachu przed Partią Komunistyczną.

Rok 1982 - odnalezienie ośmiu ciał wstrząsa medykiem sądowym do tego stopnia iż chcąc czy nie chcąc zostaje mianowany na detektywa i dostaje zadanie, od którego zależeć będzie całe jego późniejsze życie, to że Towarzysz B. nie ma ku temu odpowiedniego wykształcenia zdaje się nie robi na nikomu wrażenia.
Viktor Burakov od teraz odpowiada nie tylko przed swoim przełożonym pułkownikiem Mikhali Fetisov'em ale również przed specjalną komisją na którą składają się Towarzysze należący do Partii Komunistycznej.
Mimo to nowo- mianowany detektyw nie zraża się i z zapałem zabiera się do pracy, po drodze napotykając gruby i wysoki mur w osobistości sekretarza Partii Towarzysza Bondarchuka, który twierdzi, że "seryjni mordercy to dekadencki fenomen Zachodu- w ZSRR nie ma morderców", piękna idea, szkoda tylko że nie prawdziwa.

Już na początku seansu domyślić się można, iż "Obywatel X" nie pokaże nam samego mordercy, lecz bardziej skupi się na sposobie pracy Wydziału Zabójstw w tamtych czasach i w tamtych zapomnianych rejonach.

Kiedy stwierdzone zostaje, że po paru miesiącach pracy detektyw B. nic a nic nie posuwa się na przód (tak jak by był sam temu winien) do 'pomocy' zostaje przydzielony mu Prokurator Generalny, który (niespodzianka!) należy do Partii K., który manipuluje całym śledztwem jak tylko może by zabójca nadal zabijał niewinnych, a zamiast niego miejsca w celi zajmują homoseksualiści prawdopodobnie spiskujący przeciwko ukochanemu Związkowi.
Lecz mimo tego mydlenia oczu były medyk się nie poddaje i nadal szuka. Jego ciężka praca dopiero po upadku ZSRR zaczyna przynosić zadowalające efekty, kiedy to nikt go nie kontroluje  aż w końcu udaje się ująć i skazać psychopatycznego mordercę.

Film Chrisa Gerolmo pozwala nam rzucić okiem na wydziały będące w pajęczej sieci skonstruowanej przez Partię Komunistyczną a mimo to nie spuszczamy oka z tytułowego bohatera, który raczej stoi z boku niż w świetle jupiterów. " W biurokracji jest najważniejsze  żeby wiedzieć w jakiej potyczce wziąć udział a jaką zignorować" to najwyraźniej dewiza amerykańskiej produkcji ostrożnie balansującej na granicy thrillera a filmu (polityczno-) obyczajowego.
Sądziłam że "Obywatel X" niczym film "Ted Budny" będzie śledził ruchy psychopaty, zamiast tego dostałam krajobraz radzieckiej biurokracji zatruwającej ludziom życie. Jestem zadowolona z tej produkcji, Amerykanie spisali się i przy współczesnych produkcjach nie zaszkodziło by im, gdyby od czasu do czasu przejrzeli któreś ze swoich wcześniejszych dzieł.
Ocena : 6 (niezły)

Blacque M.

Komentarze

The Film Buzz pisze…
Zapraszam: thefilmbuzz.blogspot.com ;)
Gabrysia pisze…
fajny blog :) ciekawie piszesz.
zapraszam na swoją stronkę na facobooku -> http://www.facebook.com/pages/Kino-strefa/392985100792120?ref=hl

i na bloga -> http://kino-strefa.blogspot.com/

Pozdrawiam !
Syll pisze…
masz wspaniałego bloga! będzie mi miło jeśli spodoba Ci się mój i również go zaobserwujesz ;))

Popularne posty z tego bloga

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…