Przejdź do głównej zawartości

Dyplomacja? A co to takiego?

Z racji tego iż za około miesiąc dowiemy się kto i za co dostał złotego chłopca Oscara, postanowiłam przejrzeć nominacje by mniej więcej wiedzieć co, jak i dlaczego.
Na drugie po "Hitchcocku" odstrzał poszedł film "Argo" w reżyserii niezbyt lubianego przeze mnie Bena Afflecka.
Mam słabość do filmów o zabarwieniu politycznym (prywatnie mogę pochwalić się licencjatem z politologii :P), obawiałam się że wyjdzie z tego historycznego epizodu amerykańska papka pod nadzorem nieco zdziecinniałego pana A., myliłam się.
"Operacja Argo" toczy się w latach 1979 - 1981, jej celem jest stworzenie filmu fantasy na terenach Teheranu- to wie publika, ale nieoficjalnie ta zagrywka ma na celu uwolnienie sześciu Amerykanów przebywających na ziemi, którą zamieszkuje 'zdziczała' ludność Iranu.
Na początku 'eks J.Lo' serwuje nam mini komiks, który krótko informuje widzów o tym jak było kiedyś a Persji- odniosłam wtedy wrażenie iż być może nie będzie to taki ciężkostrawny film jak wynikać by mogło z opisu dystrybutora.
W scenach po historycznym komiksie poprzez ekran przesuwają się 'zdziczałe' masy ludności Iranu- agresywni i gotowi wziąć to co, jak sami sądzą, im się należy.
Emocjonalny widz poczuje się 'zdenerwowany', bo kogo by takie sceny nie zdenerwowały?
Rewolucja rewolucją, ale są jednak pewne granice, których najwyraźniej mieszkańcy I. nie znają...
Tym samym punkcik leci do reżysera.
Dlaczego?
Pod koniec "Argo" napięcie sięga zenitu. Z jednej strony stoją bezbronni wystraszeni Amerykanie a po drugiej żądni krwi muzułmanie.....
Komu kibicujesz?
Cywilizacji czy dziczyźnie?
Takie właśnie nieme pytanie pojawia się na ekranie, choć widz nie całkiem jest tego świadom.

Werdykt:
 Spodziewałam się papki, a dostałam dobry film już dojrzałego i nieco zarośniętego Bena A., chociaż po seansie nadal zadaję sobie pytania w stylu "a co z pozostałymi zakładnikami? a gdyby ich rozstrzelano? było tych sześć osób tego warte?" to mimo to polecam tą produkcję innym kinomaniakom, zwłaszcza tym którzy tak jak ja są uczuleni na aktora B.A., ponieważ być może ten film zmieni waszą opinię na jego temat.
Mimo tych pochwał i tak nadal nie jestem jego fanką, ale być może od teraz zacznę jego projekty obserwować łaskawym okiem.


Blacque M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro