Przejdź do głównej zawartości

Smutne, ale prawdziwe

takie są wypowiedzi/ recenzje na temat "The Oxford Murders" filmu reżyserii Alex'a de la Iglesia.
Produkcja powstała na podstawie książki Guillerma Martineza to typowy KRYMINAŁ.
Jednak większa część współczesnej publiczności nie potrafi rozróżnić filmu akcji od kryminału, stąd też takie kiepskie notowania.

Książka kontra Film.

Zbluzgajcie mnie, ale film mi się bardziej spodobał. Jestem typową humanistką, z matematyki wiem tylko tyle że 2 + 2 = 4 i nic więcej. Film nie należy również do tych łatwych, jeżeli choć na kilka min spuści się oko z ekranu, później nie wie się co i jak, za dużo kombinowania, zwłaszcza tego matematyczno- logicznego.
Co prawda parę scen zostało wyciętych, bądź też zmienionych, no ale i tak był to całkiem miły seans.

Rzecz dzieje się w Oxfordzie. Zagraniczny student przypadkowo wplątuje się w jedno morderstwo, poznaje tam też zdziwaczałego profesora i razem zaczynają kombinować. Ostatecznie zamiast jednego morderstwa są trzy. Trzy 'przypadkowe' zabójstwa na pozór mające ze sobą dużo wspólnego w rzeczywistości.....
Sami zobaczcie.

Gra aktorska na plus.
Fabuła też.

Nic dodać, ohh sorry, jednak dodałabym te 'wycięte sceny', ale ująć też nie ma za wiele.

"The Oxford Murders" to nieco ambitny film - nie ma tam żadnych pościgów, strzelanin, dialogi są na poziomie, jest zagadka, którą należy rozwiązać i prawdziwemu kinomaniakowi to wystarczy.

Produkcja wymaga ruszenia główką.
Kryminały tego wymagają, filmy akcji nie.


Blacque M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…