Przejdź do głównej zawartości

Made in Germany

Kokowääh (2013)
7/10

Kontynuacja historii Henry'ego i jego córki Magdaleny z części pierwszej. Lekka i przyjemna komedia (romantyczna), dobra na deszczowe wieczory, choć nie jest wysokich lotów, ale nawet ja od czasu do czasu wolę obejrzeć coś niezobowiązującego, a zwłaszcza jeżeli gra tam Til Schweiger :)
Film w stylu Tylko mnie kochaj i innych bezstresowych komedyjek, których fabuła ma liche szanse na odzwierciedlenie w rzeczywistości, choć optymiści mogą myśleć inaczej.


Feuchtgebiete (2013)
7/10

Film nakręcony na podstawie bestsellerowej powieści Charlotte Roche, niemieckiej dziennikarki.
Myślałam, że już wszystko widziałam... no może nie dosłownie, ale... a tu trafiłam na Feuchtgebiete, historię roztargnionej Helen, która lubi eksperymentować w seksie i masturbacji testując przydatność różnych warzyw, mało tego ma dosyć niewyparzony język i wydaje się, że nic nie jest w stanie jej zawstydzić.
Dosyć kontrowersyjna produkcja, którą najprościej opisać jest niemieckim przymiotnikiem - krass. Jednak książka to inna historia, była lepsza, tak o. Tą produkcję nie polecałabym nieśmiałym, ja sama przy pierwszych scenach byłam czerwona jak cegła i cieszyłam się, że oglądam to sama. Przede wszystkim olbrzymie brawa należą się dla aktorki grającej główną rolę, nie wiem czy ktoś inny równie dobrze wywiązał by się z tego niewątpliwie trudnego zadania, choć z reguły Niemcy nie mają żadnego problemu z nagością i tematami tabu.

ps. podczas seansu odradzam wam wcinanie pizzy, sami zobaczycie dlaczego ;D


Kriegerin (2011)
7/10

"Marisa, dwudziestoletnia niemiecka dziewczyna, nienawidzi obcokrajowców, Żydów, gliniarzy i każdego, kogo obarcza winą za pogorszenie sytuacji w jej kraju. Zachowuje się prowokująco, pije i wdaje się w bójki, a jej kolejny tatuaż będzie portretem Hitlera. Jedynym miejscem, gdzie czuje się jak u siebie jest gang neonazistów, gdzie nienawiść, przemoc i ostre imprezy są na porządku dziennym. Przekonania Marisy będą przechodzić ewolucję, kiedy przypadkowo spotka na swojej drodze młodego afgańskiego uchodźcę. Po konfrontacji z nim, dowie się, że czarno-białe zasady obowiązujące w jej gangu, to nie jedyny sposób interpretowania rzeczywistości."

Pomimo obiecującego opisu sama produkcja D. Wnendt'a nie jest tak wnikliwa, jak dystrybutorzy sugerują. Owszem pewne sceny są mocne, ale to by było na tyle. Z filmu wiemy tylko tyle, że Marisa przyłączyła się do neonazistów przez dziadka, być może ma wyrzuty sumienia, ponieważ jest najbrutalniejszą dziewczyną w grupie i przemocą stara się je zagłuszyć, ale jej 'sympatia' do młodego uchodźcy pojawia się niemal nagle i niemal nagle panienka zmienia swoje przekonania. Na tych co oczekują zobrazowanie historii jej psychicznej przemiany czeka rozczarowanie, gdyby nie to, to Kriegerin zyskała by więcej punktów.


Hannah Arendt (2012)
8/10

Ta produkcja będzie prezentowana niedługo w kinie Nowe Horyzonty we Wrocławiu w ramach Tygodnia Filmu Niemieckiego. Warto się na nią wybrać.
Biograficzna opowieść o dziennikarce politycznej (teoretyk politologii i filozofii) Hannie Arendt, która pisuje do New Yorkera w sprawie procesu sądowego nazistowskiego zbrodniarza Adolfa Eichmanna.
Przyzwoity dramat polityczny, który został już doceniony w Tokyo i na Bawarskim festiwalu Filmowym gdzie zdobył nagrody za główną rolę i za reżyserię, to chyba mówi samo przez się- warto zapoznać się z silną kobietą, Hanną.



3096 Tage (2013)
8/10

"Film "3096" oparty jest na prawdziwej historii Nataschy Kampusch, którą to sama opisała w książce "3096 dni". Wiedeń, marzec 1998 r. W drodze do szkoły 10-letnia Natascha (Amelia Pidgeon) zostaje porwana przez bezrobotnego Wolfganga (Thure Lindhardt). Oprawca wywozi dziewczynkę na obrzeża miasta do swego domu, a następnie zamyka ją w małej piwnicy pod garażem. W tym samym czasie policja snuje różne spekulacje na temat zniknięcia Nataschy, rozszerzając poszukiwania poza granice kraju. Więziona w niewoli przez tytułowe 3096 dni Natascha (Antonia Campbell-Hughes) jest głodzona, bita, gwałcona i hodowana na żonę dla Wolfganga, który pragnie zrobić z niej kobietę idealną dla siebie. W sierpniu 2006 r., Nataschy udaje się uciec"

Mocny film, dodatkowo świetnie zrealizowany, uczta dla kinomanów.



Komentarze

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro