Przejdź do głównej zawartości

New Hollywood (III)

Bonnie i Clyde (1967)
10/10 ♥

"Bonnie Parker i Clyde Barrow to para kochanków, a przede wszystkim duet gangsterów i morderców doby wielkiego kryzysu. Bonnie poznała Clyde'a w kilka dni po tym, jak opuścił więzienie. Okoliczności poznania nie należały jednak do romantycznych. Clyde został nakryty na próbie ukradzenia samochodu matki Bonnie. Ich gangsterski duet szybko stał się sławny. Przez pewien czas bardzo zręcznie udawało im się wyprowadzać w pole ścigającą ich po całych Stanach policję. Nadszedł jednak dzień, gdy wpadli w zasadzkę, a sposób, w jaki zginęli, dopełnił ich legendę."

Jeden z moich najukochańszych filmów, który mogłabym nieskończenie długo oglądać i za każdym razem ekscytuję się seansem jak zakochana nastolatka. Pierwszy raz spotkałam rebeliancką parę na TMC lata temu i szczerze powiedziawszy to od tej produkcji oraz od Czarnoksiężnika z krainy Oz (1939) rozpoczęło się moje zauroczenie filmami starszej daty, które wraz z biegiem kolejnych dni/ miesięcy coraz bardziej się pogłębia.
Bonnie i Clyde do dziś mają masę naśladowców i są niewyczerpalną inspiracją dla artystów, a dowodów nie trzeba długo szukać- Natural Born Killers w oczywisty sposób nawiązuje do klasyku kina gangsterskiego, a Bufallo 66 pokazuje wzorzec związku (nie)idealnego (zależy kto pyta).
Generalnie bez tej pary ani rusz!



Jajo węża (1977)
6/10

"Berlin lata 20-ste. Amerykański Żyd Abel Rosenberg i jego brat z byłą żoną Manuelą występują w cyrku. Ale w wyniku kontuzji są zmuszeni zostać w Berlinie. Brat Abla niespodziewanie popełnia samobójstwo, które kazuje się być podobne do innych przypadków. Śledztwo prowadzi Inspektor Bauer, a pierwsze podejrzenie pada na byłego cyrkowca. Żeby się utrzymać w trudnych czasach Abel i Manuela wynajmuja pokój u ekscentrycznego doktora Hansa Vergerusa. Między parą zaczyna dochodzić do niewytłumaczalnych nagłych konfliktów, a Manuela powoli, prawie niewidocznie zapada na zdrowiu."

Bergmana najbardziej sobie cenię za jego minimalizm i psychologiczne podejście do wszelkich tematów, natomiast w wyżej wymienionym filmie niczego z tego nie ma (trochę psychologii tam jest, ale naprawdę tylko trochę). Dlatego też podczas seansu ciągle zastanawiałam się czy aby na pewno jest to produkcja szwedzkiego reżysera, taka niepodobna do jego wcześniejszych dokonań, które zdecydowanie bardziej leżą w moim guście.



Barry Lyndon (1975)
6/10

"Barry Lyndon (Ryan O'Neal) był irlandzkim młodzieńcem bez perspektyw, który wkradł się w szeregi osiemnastowiecznej angielskiej arystokracji. Jak mu się to udało? Po prostu - robił, co w jego mocy: był bawidamkiem, zawadiaką, włóczęgą, żołnierzem w wojnie siedmioletniej, rozpustnikiem, szpiegiem i szulerem karcianym. Bohater klasycznej powieści Williama Makepeace'a Thackeraya, którą przeniósł na ekran Stanley Kubrick, nie cofnął się przed niczym, byle osiągnąć upragniony cel."

Mimo tego, że ten film stworzył Stanley Kubrick, to nigdy mnie jakoś do niego nie ciągnęło. A bo taki długi, a kostiumowy, a bo jakoś tak....ale w końcu się za niego zabrałam.
Werdykt: możecie krzyczeć, tupać, płakać ale Barry spodobał mi się tylko i wyłącznie wizualnie, no i te stroje.... ale historia nic a nic mnie nie wciągnęła i zdarzyło mi się zrobić kilka przerw podczas seansu.
Jak widzicie, nie zawsze starocie, które oglądam mogą w pełni w mój gust trafić.



Dyskretny urok burżuazji (1972)
10/10 ♥

"Ambasador południowoamerykańskiego państwa Miranda przybywa ze swoimi francuskimi przyjaciółmi na obiad do państwa Senechal. Łączy ich wspólny interes - przemyt narkotyków w przesyłkach dyplomatycznych. Okazuje się jednak, że obiad nie może się odbyć, gdyż goście przybyli o dzień za wcześnie i pan domu jest nieobecny. Całe towarzystwo udaje się z panią Senechal do restauracji."

Dla fanów Bunela - perełka.
Świetna satyra dla snobów, którą być może tylko koneserzy polubią. Nie wiem jak wy, ale ja się w tym filmie zakochałam po uszy. By dodać wam smaczku powiem, że w roku 1972 te produkcja Bunela zdobyła Oscara w kategorii najlepszy film nieanglojęzyczny. To kto się skusi?



Wszystko, co chcielibyście wiedzieć o seksie, ale baliście się zapytać (1972)
10/10 ♥

"Poświęcona siedmiu zagadnieniom dotyczącym seksu nieco absurdalna komedia, odwołująca się do wątków freudowskich. Każda część opatrzona podtytułem, począwszy od pytania ,,Czy afrodyzjaki działają?" po ,,Co się dzieje w trakcie ejakulacji?", w której to oglądamy ,,centrum kontroli" organizmu mężczyzny podczas zwieńczonego sukcesem uwiedzenia kobiety."

Kultowy film Allena, absolutny must see. Mimo, że seans zakończyłam kilka godzin temu to do teraz nie potrafię się przestać śmiać. Cudo!


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…