Przejdź do głównej zawartości

Old but Gold (XIV)

Zawrót głowy (1958)
10/10 ♥

"Akcja filmu rozgrywa się w San Francisco. James Stewart w roli cierpiącego na lęk wysokości detektywa, wynajętego by śledzić żonę przyjaciela, która ma skłonności samobójcze (Kim Novak). Kiedy pewnego dnia udaje mu się uratować ją przed skokiem do zatoki, uświadamia sobie, że ta piękna, tajemnicza kobieta stała się obiektem jego obsesyjnego pożądania."

Moim skromnym zdaniem jedno z najlepszych i najważniejszych dzieł mistrza suspensu. Produkcja która należy do tak zwanej Five Lost Hitchcocks (pozostałe to Człowiek, który wiedział za dużo, Lina, Okno na podwórze oraz Kłopoty z Harrym), przez wiele lat była niedostępna dla szerszej publiki, jest świetnie zrealizowanym dramatem psychologicznym. Wokół Vertigo krąży wiele plotek, a sam reżyser początkowo nie był zadowolony z niezbyt przychylnych recenzji w wyniku czego odwrócił się od J. Stewarta, z którym wcześniej często współpracował. Dla fanów Hitchcocka i dobrego kina, absolutny must see!


Mroczne przejście (1947)
5/10

"Vincent Parry (Humphrey Bogart) został niesłusznie oskarżony o zamordowanie żony. Obciążyły go zeznania niejakiej Madge Rapf (Agnes Moorehead), rzekomej przyjaciółki ofiary. Parry został skazany. Ucieka z więzienia, by odnaleźć prawdziwego zabójcę. Pierwszym człowiekiem, którego spotyka, jest Baker (Clifton Young). By nie zostać rozpoznanym, ogłuszył mężczyznę i zabrał mu ubranie. Na drodze zatrzymuje się samochód. Za kierownicą siedzi kobieta, Irene Jansen (Lauren Bacall). Vincent jej nie zna, za to ona wie o nim prawie wszystko. Zbieg znajduje schronienie w jej domu. "

Jeden z gorszych filmów z udziałem Bogarta. Przez cały czas miałam wrażenie że Mroczne Przejście jest zrealizowane od niechcenia, byle by zapchać jakoś grafik. Nie polecam.


Piętno śmierci (1952)
10/10 ♥

"Kanji Watanabe (Takashi Shimura) to urzędnik służby cywilnej. Pewnego dnia dowiaduje się, że jest chory na raka i nie ma szans na przeżycie. Patrząc wstecz na swoje życie dochodzi do wniosku, że było ono zupełnie puste i jedynie poświęcone nic nie znaczącym sprawom służbowym. Postanawia, więc zrobić coś, co przysłuży się mieszkańcom miasta. Wpada na pomysł by wybudować park."

Do tej pory mało kiedy stykam się z twórczością Akiry Kurosawy, tak że jego filmy póki co są dla mnie nowością i jeszcze nie poznałam stylu tego japońskiego reżysera. Moi rodzice kochają westerny, a 7 wspaniałych jego autorstwa od lat zajmuje wysokie miejsce na liście ich ulubionych i właśnie wtedy jako dziecko po raz pierwszy zetknęłam się Kurosawą, a drugi raz nie tak całkiem dawno bo kilka miesięcy temu, kiedy to oglądałam Zbłąkanego psa (1949). 
Ale dopiero przy Ikiru zauroczyłam się japońskim geniuszem. Pominę to że Ikiru to po japońsku znaczy żyć, a jakiś geniusz przetłumaczył to inaczej, ale no cóż, pomimo tej pomyłki jest to niesamowita produkcja, której przesłanie jest jasne: życie jest za krótkie by je zmarnować. Jak dla mnie: cudeńko, uwielbiam pozytywne ale nie kiczowate filmy.

Anna Karenina (1948)
10/10 ♥

"Kolejna ekranizacja powieści wybitnego realisty i znawcy ludzkich dusz. Rosja, druga połowa XIX wieku. Do hrabiego Obłońskigo przyjeżdża prześliczna siostra Anna. Jest ona żoną bezwzględnego "biznesmena" - jakbyśmy go dziś nazwali - i nieszczęśliwa w owym małżeństwie. Rozwieść się jednak nie może ze względu an surowe zasady towarzyskie i malutkiego syna, którego bardzo kocha. Pewnego dnia na balu, wydanego przez jedn z wielu kuzynek, Anna poznaje tajemniczego i niezwykle pociągającego hrabiego Wrońskiego. Rodzi się między nimi sympatia, a potem miłość. Miłość tak silna, że Anna dla niej porzuca swoją rodzinę i nie bacząc na opinię jaką przez ten czyn ma w towarzystwie, zamieszkuje z Aleksym. Niestety, to nie koniec historii, a ledwie jej początek"

Brytyjska ekranizacja, ulubionej książki filmowców, często pomijana w starciu z hollywodzką wersją z 1935 roku z Gretą Gabo na czele. Niesłusznie. Vivien Leigh po raz enty genialnie zagrała kruchą, zagubioną kobietę, zaplątaną w niciach losu. Nie widziałam jeszcze innych wariantów tej tragicznej historii prócz tej z 2012 roku, ale jestem niemal pewna, że to właśnie ta z 1948 roku zasługuje na miano tej najlepszej.


Lecą żurawie (1957)
10/10 ♥

""Lecą żurawie" to piękna, nagrodzona w 1958 roku na XI MFF w Cannes "Złotą Palmą", historia romantycznej i głęboko tragicznej miłości pary kochanków, których szczęściu przeszkodziła wojna. Borys zgłasza się jako ochotnik na front, Weronika w dniu swoich urodzin zostaje sama. Wojna zbiera swe okrutne żniwo - Borys ginie od zbłąkanej kuli. Weronika zaś poślubia jego brata Marka, któremu uległa w chwili stresu wywołanego nalotami bombowymi. Jej małżeństwo nie może być szczęśliwe - wszystkie myśli i uczucia dziewczyny zabrał ze sobą Borys. W dniu wyzwolenia wśród szczęśliwego, wiwatującego tłumu Weronika czuje się obco. Dla niej nie ma ukojenia. Niezwykły, wzruszający film pokazujący wojnę w nietypowy dla kinematografii radzieckiej sposób. Nie ma tu monumentalnych scen batalistycznych, rozwianych sztandarów i dowódców podejmujących decyzje ze stoickim spokojem. Kałatozow pokazuje wojnę z całą jej odpychającą ohydą, jako siłę niszczącą człowieka fizycznie i degradującą moralnie. Większość akcji rozgrywa się na zapleczu frontu na tle codziennego, morderczego wysiłku ludzi rzuconych w wir wojennej machiny. Wspaniałe role Samojłowej i Batałowa urzekają głębią przeżyć psychologicznych i oszczędnością środków wyrazu. Określając swój sposób pracy reżyser mówił: Wyznaję zasadę następującą: w filmie stwarzam kilka zasadniczych węzłów fabuły i te węzły nasycam liryzmem, aż do granic wytrzymałości. W tych punktach staram się atakować widza wzruszeniem. W nich wyrażam swój stosunek uczuciowy do tematu. Zwraca także uwagę strona plastyczna filmu. Kałatozow podkreślał, że język filmu jest językiem plastyki, a nie literatury, językiem obrazów a nie anegdoty i dialogów. Scenariusz wydaje mi się o tyle ważny, o ile stoją za nim obrazy. Uroda obrazów w tym filmie zasługuje na szczególną uwagę. ."

Nic dodać, nic ująć, a wraz z tym filmem postanawiam w niedalekiej przyszłości zabrać się za zwycięzców ważnych festiwali sprzed lat, w aktualnym repertuarze jest mi ciężko, coś dla siebie znaleźć więc pobłądzę trochę po kinematografii 'vintage' :)


Komentarze

Lena Dahm pisze…
Kurcze, tyle razy obiecywałam sobie, że sięgnę po stare dobre kino... ale chyba należę do tego rodzaju ludzi, którzy zapychają sobie głowę (niepotrzebnie zresztą) najnowszym kinem i z przykrością stwierdzam, że współczesne kino bardzo różni się od klasycznego starego kina - wtedy wiele miano do powiedzenia, teraz kręci się byle co, byle jak i byle tylko zarobić.

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro