Przejdź do głównej zawartości

Playboy XVI wieku.

Obowiązkową pozycją dla fanów historii (i nie tylko) jest serial Dynastia Tudorów, gdzie prawda miesza się z fikcją. Produkcję E. Fellner'a oraz T. Bevan'a nie należy jednak zbyt dosłownie analizować, jakiż to byłby nudny serial bez odrobiny pikanterii, a tej jest co nie miara.


Rzecz dzieje się na początku szesnastego wieku, kiedy na tronie zasiada Henryk VIII Tudor, barwna postać którą nawet ignoranci kojarzą, żeby było ciekawiej w rolę główną wciela się przystojny bad boy J. Rhys- Meyers, który nijak nie przypomina znanego wysokiego i "nieco"otyłego playboya, ale żeby było jeszcze zabawniej przez prawie całe cztery sezony Henryk nic a nic się nie zmienia (poza fryzurą), dopiero w ostatnich dwóch odcinkach narcyz zaczyna więdnąć.

Ale po kolei:
W sezonie pierwszym widz zapoznaje się z końcówką średniowiecza na angielskim dworze pośród 'achów i ochów' panienek rozbrykanego króla. Do życia codzinnego wchodzi druk, zaczyna się renesans, intrygi przypierają postać ślicznych panienek, aż w końcu materializują się w postaci słynnej A. Boleyn (N. Dormer), co ciekawe jej siostra Maria zostaje niemal całkowicie pominięta ( faktem jest że król miał z nią dwójkę dzieci), ale kto chce się z nią bardziej zapoznać tego odsyłam do filmu z 2oo8roku Kochanice Króla. 

Nasz playboy będąc w związku z K. Aragońską zostaje wciągnięty w gierki swojej nowej panienki, której celem jest złapanie Pana Boga za nogi i jak najdłuższe jego utrzymanie.
W sezonie drugim rodzi się anglikanizm oraz Elżbieta I Tudor, Maria Tudor (Krwawa Mary) stoi w jej cieniu. Wcześniej wyniesiona ponad innych Anna z całą siłą zmierza ku dołowi po drodze tracąc głowę. 
Jeszcze przystojny Henryk zwraca swoją uwagę ku anielskiej J. Seymour, kompletnym przeciwieństwie Boleyn, wydawać by się mogło że rebeliancki król w końcu osiąga upragnioną stabilizację.
Ha, ha.
W sezonie trzecim reformatorski fanatyzm zaczyna wychodzić z ukrycia, by po paru odciknach, rozbrykać się na całego, rodzi się przyszły król Edward, umiera niekoronowana "królowa", protestantka Anna z Kleve uczy się grać w karty, Maria Tudor szuka męża, głowa kościoła anglikańskiego zakochuje się w żonie numer pięć, K. Howard, która w ostatnim sezonie traci głowę dla służącego władcy.
Na sam koniec króla nawiedzają byłe kobietki, on sam wspomina swoją młodość wraz z księciem Ch. Brandon'em, z narcyza zostały ledwie strzępy, polityka i wojny z Francją mają pierwszeństwo przed romansami.

Dynastia Tudorów co prawda jeszcze się nie kończy, wręcz przeciwnie, wydawać by się mogło że to ciekawsze dopiero przed nami, warto oglądać ten serial nie tylko poprzez wartość historyczną ale rownież estetyczną, przepiękne kostiumy, muzyka oraz te sztuczne wyuczone gesty i wieczne powtarzanie 'zaiste' bawią ale też uczą.
Błędy błędami, ale uroku tej produkcji zdecydowanie nie brak.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…