Przejdź do głównej zawartości

maturaaaaaa

Choć matury nie ma na liście najbardziej stresujących wydarzeń życiowych opracowanej przez psychologów Thomasa Holmesa i Richarda Rahe, to należałoby ją tam umieścić
Najpewniej gdzieś pomiędzy upływającym terminem zwrotu pożyczki (30) a zmianą zakresu odpowiedzialności w pracy (29). Od dziesięcioleci więc maturzyści starają sobie poradzić ze stresem w każdy dostępny im sposób. Najczęściej za pomocą formuł magicznych, które mają poprawić ich pewność siebie. Lista jest długa: na maturę dziewczyny muszą iść w czerwonej bieliźnie, a chłopcy w tym samym garniturze, w którym byli na studniówce, koniecznie w przydługich włosach, bo przedmaturalna wizyta u fryzjera jest równoznaczna z próbą samobójczą. Są też przesądy bardziej absurdalne - jak chociażby ten, że przed maturą należy wstać z łóżka prawą nogą, a pytania losować lewą ręką. Albo ten, że jeśli maturzystę na egzamin odprowadzają przyjaciele i znajomi, to koniecznie powinni iść boso, by po egzaminie wytrzeć nogi w galowy strój abiturienta. Maturalny sukces gwarantuje też ponoć pogłaskanie (jedno- lub trzykrotne) kolan dyrektorki. Ale z tym głaskaniem radzimy nie przesadzać. A już zupełnie poważnie: do matury zostały zaledwie dwa dni. Trzeba w tym czasie poradzić sobie ze stresem, jeśli czujemy taką konieczność, przekartkować po raz ostatni podręczniki i w miarę możliwości odpocząć. - Zawsze radziłem uczniom, żeby ostatnie dni przed maturą już się nie uczyli - mówi Bogusław Korban, nauczyciel z 30-letnim stażem. - Jeśli do soboty nie powtórzyli materiału, nie zrobią tego w ciągu dwóch ostatnich dni - uważa. I dodaje, że to metoda sprawdzona zarówno przez niego, jak i jego podopiecznych. Jego stanowisko popiera jest psycholog Joanna Heidtman. - Nasz mózg musi mieć czas, aby kolokwialnie rzecz ujmując, poukładać sobie wiedzę w głowie. Dlatego uczenie się do samego końca nie ma po prostu sensu - uważa Heidtman. - Jeśli już czujemy taką konieczność, będziemy się czuć dzięki temu pewniej, powtórzmy wiadomości w sobotę, a w niedzielę schowajmy książki do szuflady. Ale powtórzyć nie znaczy uczyć się szczegółowo. Krzysztof Łęcki, nauczyciel akademicki, radzi, by w sobotę spojrzeć na wszystko z lotu ptaka. - Usystematyzować wiedzę. Więc jeśli w poniedziałek piszemy maturę z języka polskiego, powtórzymy epoki, lektury, najważniejsze pojęcia. Nie skupiajmy się na szczegółach, ale spróbujmy ogarnąć to, czego nauczyliśmy się do tej pory - radzi. On sam tuż przed samą maturą się nie uczył. Bo nie sposób nadrobić zaległości w 48 godzin. Tylko jak poradzić sobie ze stresem? Wiadomo, że na odpowiednim poziomie motywuje do działania, ale gdy jest zbyt duży - paraliżuje umysł i ciało.
Trzeba spróbować zająć myśli czymś innym - mówi psycholog Justyna Święcicka. - Pójść do kina na dobry film, wyjść na spacer, pobiegać, aby rozładować napięcie nagromadzone w mięśniach - tłumaczy. I dodaje, że nic tak dobrze nie działa na stres jak poczucie bezpieczeństwa i świadomość, że mamy oparcie w najbliższych. - Dobrze spotkać się w gronie najbliższych, pogadać, pośmiać się, ale jeśli wolimy samotne słuchanie muzyki, proszę bardzo. Zróbmy w niedzielę coś dla siebie - mówi Święcicka. Równie terapeutycznie może podziałać na nas spotkanie z przyjaciółmi . Ale zdaniem fachowców, jeśli jesteśmy bardzo zdenerwowani, lepiej, aby nie były to osoby, które razem z nami przystępują do matury, bo ich stres spotęguje nasz własny. W poskramianiu stresu dużą rolę mogą odegrać rodzice. Przede wszystkim nie wolno im powtarzać, jak ważny to egzamin i jak mało się do niego ich latorośl uczyła. - Raz, że pogłębią u dziecka strach, dwa, nauczą go złych reakcji na sytuacje stresogenne - tłumaczy psycholog Joanna Heidtman. Więc zamiast mówić: "Ja nie wiem, jak ty sobie poradzisz! Nic się nie uczyłeś", lepiej powiedzieć: "Dasz sobie radę, wierzymy w ciebie". Kilka godzin przed maturą uświadamianie dziecku, jak niewiele umie, co najwyżej utwierdzi go w tym przekonaniu. No i nie wolno robić z matury najważniejszego wydarzenia w skali świata. - Bardzo ważne, aby pokazać dziecku, że życie toczy się normalnym rytmem: trzeba wyprowadzić psa, pościelić łóżko, ugotować obiad - mówi Heidtman. Bo jeśli maturzysta będzie miał wrażenie, że od jego egzaminu zależy przyszłość ludzkości, poczucie odpowiedzialności go sparaliżuje. - Nie zapominajmy o rzeczach podstawowych: żeby się wyspać i najeść. Zmęczony, głodny maturzysta marzy o tym, by wytrwać do końca, a nie walczyć o jak najlepszą ocenę.

Blacque M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro