Przejdź do głównej zawartości

Słodka maszynka do robienia kasy


Ladies and Gentlemen! Say Hello to the Kitty!!

I oto na scenie pojawia się ona- Kitty, biała kotka z dużą głowa w czerwonej sukience. Macha do publiczności lecz wyraz jej twarzy pozostaje bez zmian. Ludzie salutują, cieszą się, głównie dzieci i nastolatki.
Hello Kitty Hello Kitty Hello Kitty.
Póki co jest kulturalnie. Ale zaraz zaraz co ja tam widzę, iii stało się! Bramki oddzielające publiczność od maskotki, nie wytrzymują entuzjazmu tłumu i padają na ziemię z głośnym hukiem. Wszędzie krzyki, panika...Nie, nie to nie panika, to euforia. Oni są szczęśliwi że takie słodkie cudeńko jest na tym świecie. Kitty jest taka słodka że KAŻDY pragnie ja mieć. Rzucają się na nią. I proszę państwa, stal się cud. Prawdziwy cud! Kitty nie tylko nie przeraziła się tej ludzkiej euforycznej masy, ale ona się rozmnożyła, Tak, Ta
k, Jest teraz wszędzie, dosłownie WSZĘDZIE. Na torebkach, kolczykach, słuchawkach, bluzkach, zegarkach, biżuterii, komputerach.... Noszą ja celebryci a la Paris Hilton i zwykle nastolatki, bądź tez o zgrozo, osoby dorosłe.
Wszyscy kochają Kitty.
Pardon! Czy aby na pewno?
Dużo ludzi nosi gadżety z podobizna Hello Kitty," bo s
ą modne, albo bo jest słodka, bo mi się spodobała, bo inni tez to maja". Czysta komercja. "Inni to mają, to ja też".
Inni unikają jej jak ognia, " bo za różowa i za słodka, k
ojarzy się z dziećmi".
Oraz z tandetą.
"Keine Party mit Ed Hardy" (Żadna impreza z Ed Hardy) jest napisane przy wejściu do jednego z frankfurckich klubów. W wolnym tłumaczeniu, dla tych którym marka Ed Hardy obca jest- ubrania i gadżety z "Ed" noszą ludzie tandetni i niemądrzy, czyli typowe "on to ma, to ja też chcę to mieć" (Barbie i Ken).
Ale czy Hello Kitty, można porównywać do Ed Hardy? Ta druga marka, była przed paroma laty jeszcze symbolem luksusu (drogo drogo), a teraz jest tandetą. A nasza kotka ile lat by nie miała ciągle jest IN i sprzedają się świetnie.
Na czym więc polega ten "koci" fenomen?
Jasno i "tak po prostu" nie da się tego wytłumaczyć. Najlepiej jest samą bohaterkę się zapytać. Ale ona milczy i... tylko się patrzy. Czy to magia? Nagle pragnę mieć kolczyki z jej postacią, a jestem przecież jej przeciwniczką.
Wiem! Ona jest słodka i ma niewinny wygląd dlatego, ah.. - złudzenia... ona wcale taka niewinna nie jest. Ile siniaków, zadrapań i "minusów" ma na koncie, ile nastolatek biło się o to bo ta druga miała identyczną torbę co ta pierwsza? Kitty jest tego powodem.
Niczym postać z pewnej baśni wygląda niewinnie a w środku, kiedy nikt nie patrzy liczy te miliony zarobione ze sprzedaży samej siebie. To jest pewn
e wytłumaczenie.
Czary Mary popatrz na Kitty, zacznij się rozczulać a potem kup ją.
Jeśli ta taktyka nie działa to znaczy że nie ma się serca, bo kto by jej nie chciał.
Ja jej nie chcę.
A serce mam.



Blacque M.


Powyższy tekst dedykuję Mr. Francuskiemu Pitbullowi. Dzięki za inspirację i za tą wspaniałą internetową przyjażń. :)

Komentarze

Anonimowy pisze…
Uważaj na interpunkcję, już pierwsze zdanie musisz przerobić. Funkcję fatyczną używaj też z wyczuciem :) Przydałoby się więcej historii samej firmy, odniesień do firm podobnych, nie tylko Ed. Tekst możnaby wyjustować lepiej, ale nie wiem, czy blogspot na to pozwala. Poza tym to tylko przedstawia problem i w żaden sposób go nie przybliża, ale skoro takie było zamierzenie… nie wnikam. I konkluzja wydaje mi się błędna: tu nie chodzi chyba o jej spojrzenie „kota w butach ze Shreka”, ale o samą słodycz jako-taką, wrażenie estetyczne, odwołanie do tradycji dziecięcych, a nie do współczucia.

obrazek sugeruje... XD
Anonimowy pisze…
Jak już wcześniej mówiłam, mi bardzo odpowiada Twój styl pisania. Nie jest mdły i potrafisz mnie zainteresować tematami o ktorych wczesniej bym nic nie przeczytala :P Jestem na TAK i prosze o wiecej! :D

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro