Przejdź do głównej zawartości

Filmowy Mix (XX)

Major (2013)
6/10

Nowe kino rosyjskie to nie moja działka, ale tyle się o Majorze nasłuchałam, że nie byłabym sobą gdybym sama nie sprawdziła o co tyle szumu.
Produkcja Bykova jest trzymającym w napięciu kryminałem, gdzie gliniarz śmiertelnie potrąca dzieciaka, a później raz próbuje to zatuszować, a raz gryzie go sumienie i chce wszystko odkręcić, ale wtey jest już za późno. Ojciec zabitego dobiera się do broni i z bólu planuje zrobić coś mało rozsądnego.
Mimo tych wszystkich achów i ochów, mnie Major nie przekonał za pierwszym podejściem. Momentami akcja bardzo się wlecze i sprawia że miałam ogromną ochotę by skakać po tej produkcji zamiast wszystkie sceny po kolei oglądać.
Tematyka jest ambitna, ukazanie jak to wszystko działa, w sumie powinno mi się podobać...ale zabrakło 'tego czegoś' i mam nadzieję że reżyser 'to coś' w swoich przyszłych dziełach odnajdzie.


 
I am soldier (2014)
3/10

Brytyjska produkcja, której celem jest  ukazanie metod szkolenia wojskowej grupy komandosów S.A.S. oczami rekrutów. Sam opis filmu brzmi całkiem, całkiem, ale nie nastawiajcie się na dynamiczne kino wojenne bo w zamian dostaniecie niedopracowaną papkę składającą się z ciągłego powtarzania "tylko najlepsi dają radę". Od czasu do czasu na ekranie pojawiają się napisy o tym jak bardzo elitarna jest ta jednostka, że z 200 chętnych dostaje się do niej zaledwia garstka.
Wszystko jest zrobione bez większej głębi, oto dostajemy zarys głównego bohatera- ex kucharza Jej Królewskiej Mości z koszmarami sennymi, zaciętością w oczach i kilkusekundowym romansie z jedną z agentek, nie ma żadnych analiz ani niczego przy czym można było by się zaczepić na więcej niż 5minut.
W sumie A am soldier trwa niecałe 90minut, z mojego skromnego doświadczenia wiem, że obrazy o takiej tematyce zazwyczaj trwają więcej, a jak już są krótkie to z pieprzem i nie chodzi mi tu tylko o sceny bojowe, ale sami bohaterowie są wyraźnie zarysowani i sama misja też. W porównaniu do np S.W.A.T , I am soldier wygląda jak maluch który się zgubił na cmentarzu, skoro ta jednostka jest tak elitarna to wypadało by się jej głębiej przyjrzeć i więcej w nią zainwestować, nie sądzicie?



Jamesy Boy (2014)
3/10

Kolejna nieudolnie poprowadzona i zagrana historia oparta na faktach. Tytułowy James to chłopak z problemami, wplątany w działalność mini gangu gdzieś na przedmieściach, jednak on tylko się kreuje na macho, tak naprawdę to marzy mu się nowy początek daleko stąd. Rozpoczęcie nowego rozdziału musi jednak zaczekać, aż Jamesy wyjdzie z kicia, gdzie kumpluje się z 'kociakiem' odsiadującym 6lat za kradzież samochodu i afroamerykańskim gorylem na dożywociu. Sam aktorzyna grający główną rolę jest bardzo, ale to bardzo irytujący i mega przypomina mi lalusia z popularnych w latach 90' tych boysbandów przez co całą akcję Jamesy Boy oglądałam z politowaniem wypisanym na twarzy.
Płytka historia z happy endem, nudniej już chyba być nie może.

Aha! I jakby ktoś się na ten film skusił, nie zwracajcie uwagi na to, że jest otagowany jako gatunek musyczny, prócz samego OST muzyki jest tam tyle co nic, zwykłe przeoczenie.



Szatańsko całujesz (2012)
7/10

Trzeba przyznać że nic nie potrafi mi lepiej poprawić nastroju niż klimatyczna czeska komedia.
Po brawurowej Świętej czwórcy kiedy to akcja przenosi się z Czech dna Karaiby, gdzie mają miejsce erotyczne przygody dorosłych, Szatańsko całujesz również trwa z dala od szarości. 2 pary rozwodników, wymieszane ze sobą, ale nadal jako tako związane ze swoimi eks, przygody podczas marokańskiej podróży, uprowadzenie i dużo dużo humoru, to wszystko jest wpakowane w 100minut.


Babcia Gandzia (2012)
1/10

Jakiś czas temu pisałam, że francuskie komedie schodzą na psy c'nie? Oto kolejny dowód.




Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…