Przejdź do głównej zawartości

Filmowy Mix : ambitna edycja

Wielkie Piękno (2013)
10/10 ♥

Wystarczył mi opis, reżyser i pierwszy trailer i już się zakochałam. Później pojawiły się piski zachwytu, masa pozytywnych recenzji, a nawet propozycja imprezy tematycznej La grande fiesta. W końcu i ja mogłam zobaczyć co takiego ma w sobie nowe dziecko Sorrentino, co ich tak wszystkich oczarowało.

Charyzmę i Jepp'a głownego bohatera.

Podstarzałego pisarza jednej książki, kochającego imprezy, alkohol i romanse, mimo to nie budzi żadnych pomruków politowania, że stary a żyje jak młodzieniec. La grande bellezza celebruje życie jako dar od losu, nie ładuje w niego sprośnych kawałów czy kiczu i przesady jak w Last Vegas , przez co bohaterowie dramatu włoskiego twórcy pomimo swojego bogactwa pozostają nam bliscy na poziomie mentalnym.
Film nie obfituje co prawda w filozofię egzystencialną, choć może dać wskazówkę jak żyć, nie jest ciężki, ale mimo to pozostaje w głowie na dłuższy czas.

Charyzmatyczny włoski dramat, to jest to co warto oglądać przy zachodzie słońca.



Życie Adeli- Rozdział 1 i 2 
9/10

W planach miałam ten ruchomy obraz od dłuższego czasu, zeszłoroczny zdobywca Złotej Palmy w Cannes , ciekawy temat, ładne, zdolne aktorki, ale jakoś na planowaniu się skończyło. Jest to jedna z tych produkcji, która odrzuca mnie czasem trwania, co może wydawać się nieco absurdalne bo na seans Hitler, ein Film aus Deutschland wybrałam się bez oporów,mimo że trwa dobre 7godzin, a La vie d'Adele jakieś 3. Bałam się że dostanę zaserwowaną pustą, leniwą papkę w ładnym opakowaniu, jak widać neipotrzebnie.
Ocenę zmieniałam kilka razy bo nie potrafiłam się zdecydować czy francuska produkcja zrobiła na mnie wrażenie takie normalne, czy takie 'wow'. Ostatecznie stanęło na 'rewelacyjny', choć ma swoje braki, ale tłumaczę to sobie specyfiką reżysera, w sumei to mi ktoś tak nagadał a ja nie zupełnie świadomie się tym przejęłam :)



Nimfomanka vol. 1
7/10

Duńskiego reżysera lubię za tą jego bezpardonowość i charyzmę, no i za to że robi dosyć ciężkie psychologiczne filmy. Nimfomanka składa się na jego tzw depresyjną serię wśród której figurują już Antychryst i Melancholia, oczekiwania co do niej miałam spore, zwłaszcza że poprzednie tytuły figurują na mojej liście produkcji ulubionych, a jeszcze bardziej jarałam się wersją reżyserską obrazu o nimfomanii pokazywanej w lutym w Berlinie. Na nieszczęście moje oczekiwania zostały przerobione na popiół i smutek, że albo nie wyszło, albo ja nie załapałam puenty. Mimo to Nimfomanka jest zdecydowanie najlepszym obrazem o tym schorzeniu jaki do tej pory miałam okazję oglądać. Powiem tylko, że ci którzy jej jeszcze nie widzieli niech poluzują trochę swoje oczekiwania po czeka ich twarde lądowanie na rzeczywistości.

Może po prostu potrzebuję trochę więcej czasu by ten film docenić, albo po prostu muszę przyznać że i taki twórca jak von Trier ma swoje słabe dzieła.


Komentarze

Popularne posty z tego bloga

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…