Przejdź do głównej zawartości

Dzieci z kanałów

Strach wszystko powiększa.. aż w końcu niczym efekt 3D wychodzi poza ramy książki.
Strach jest głównym bohaterem powieści Stephena Kinga "To", perypetie dzieciaków i ich walka z 'czymś' schodzą na dalszy plan.
"To" jest przez jednych zachwalane, a przez innych wspominane tylko i wyłącznie w kontekście filmu z 1990 roku, które scenarzyści albo nie przeczytali albo przeczytali i nie zrozumieli przesłań zawartych na kartach tej powieści.
Zębatego klauna chyba nie muszę nikomu przedstawiać...albo też Mumię, Wilkołaka, Pająka Olbrzyma czy też Frankensteina.
Tak tak te inne postacie również 'zabawiają' czytelnika. Oj tego nie wiedzieliście? A więc marsz do pierwowzoru - wg Kinga więcej jest po prosu więcej, ale to nie boli.

Nie będzie łatwo przez to przebrnąć, ale cóż.. taki już urok klasyków, nie wszystko jest lekkostrawne.
"To" jest historią siedmiorga przyjaciół z piaskownicy, rozpostartą na przestrzeni 25ciu lat.
Każda postać ma na swoją wyłączność po kilka rozdziałów poświęconych ich tu i teraz a także temu co było kiedyś. Na kartach tej powieści nie ma żadnych znaków ani mapy przewodniej. Zgubić się można bardzo łatwo pomiędzy wspomnieniami a teraźniejszością. Wyjście z tego buszu znajduje się na końcu każdego rozdziału. Hurra przetrwałam ! Ale mętlik nadal pozostaje.
Po kilkudziesięciu stronach czytelnik może mieć uczucia podobne do tych po opuszczeniu kolejki górskiej.
Nie mam zamiaru rozwodzić się o porównywaniu filmu do książki, w tym wydaniu jest to mało możliwe.
Kultowa ekranizacja urywa się dosłownie w połowie opowiadania 'mistrza horrorów', miała powstać kolejna cześć ale najwyraźniej wszyscy o niej zapomnieli. A może ktoś planuje na nowo ożywić morderczego Klauna?
"To" to 'nieco' skomplikowana mroczna historyjka, jednakże warta każdej poświęconej jej chwili.
Pan K. nieco niezdarnie operuje tutaj sytuacjami co jest wyraźne kiedy czyta się "To" na raty. Nie jest to jego najlepsze dzieło, ale na swój sposób urokliwe. W przeciwieństwie do machającego pana na zdjęciu powyżej.


a tu taki mini bonus: 


Blacque M.

ps. mam świadomość tego że nie jest to wybitny tekst, ale w mojej obecnej sytuacji stwierdziłam że poniekąd to jest lepsze od niczego :P

Komentarze

suzarro pisze…
Ja teraz mam tak wielką stagnację, że szok. A książeczka owszem, leży sobie u mnie w 2/3 przeczytana, ale ciężko mi się zmotywować nawet do jej skończenia. Niezła pętla problemu..:P

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro