Przejdź do głównej zawartości

Utopek, Buka i Huldra


przeciągu kilkunastu lat magia została wyparta przez efekty specjalne i technologie.
Zamiast na chwile się zatrzymać i spojrzeć wstecz, wszyscy jak najęci prą na przód.
Szybciej, więcej, lepiej.
Szybciej, więcej, lepiej.
Bo jak za długo postoisz w miejscu to będzie tylko: za wolno, świat się zmienia blablabla.
Ale nie na ten temat ma być ten post.
Filmy first, filozofowanie next .
Miejskie dzieciaki miały duchy i potwory pod łóżkiem czy tez w szafie.
W wiejskich przedszkolach i podstawówkach natomiast ludowe wierzenia miały swój priorytet i potrafiły niejednemu napędzić takiego stracha ze nawet Buka się przy nich chowa.
Na śląsku tzw Utopek (Utopiec)  cieszy się mroczna sława.
To „zły i podstępny demon wodny z wierzeń słowiańskich, często utożsamiany z wodnikiem. Utopce rodziły się z dusz topielców i poronionych płodów. Podobnie jak wodniki zamieszkiwały wszelkie zbiorniki wodne (łącznie ze studniami i rowami przydrożnymi) i topiły kąpiących się oraz przechodzące przez rzekę zwierzęta. Odpowiadały także za wylewy rzek oraz zatapianie pól i łąk. Utopce przybierały postać wysokich, bardzo chudych ludzi o oślizgłej, zielonej skórze, z dużą głową i ciemnymi włosami. W czasie nowiu utopce wychodziły na brzeg. Często zwabiały wówczas do siebie ludzi, bawiąc się z nimi w zagadki. Osobę próbującą oszukiwać w zagadkach natychmiast topiły.

Wiara w utopce była na tyle mocno zakorzeniona, iż swój oddźwięk znalazła w folklorze chrześcijańskim. Utopce wywodzono wówczas od strąconych z nieba aniołów, pokutującej ludzkiej duszy lub dusz samobójców. Chrześcijaństwo ostatecznie zaczęło wręcz upowszechniać własne sposoby ochronne przed nimi – głoszono np. iż tonącemu dobrze jest na szyję zarzucić różaniec, co odstraszy utopca. W kronikach z XIV w. zapisano: Szczególną ostrożność przy wodzie zachowaj, by utopca w porę spostrzec. Pomylić się sposobu nie ma, bo brzydki on okrutnie i do ludzi nie podobien. Gdy więc mokrego stwora obaczysz, co głowę ma wielką zielonymi włosami zdobioną i odnóża jak patyki cienkie – uciekaj człeku, by śmierci w odmętach nie ponieść. Gdy zaś ostrożnym nie dość będziesz i wodnicy dasz się złapać, ciepnij jej różańcem w oczy, a bestię precz odgonisz. Najbardziej znanym utopkiem jest wodzisławski Zeflik, o którym powstało wiele przypowieści.” (wikipedia).
Taka jest jego oficjalna historia -  nieoficjalnie nauczyciele twierdzili ze stwor lubuje się w dzieciach i przychodzi po nie o określonej fazie księżyca.
To co osoba dorosła nazwie ‘wirem’ dla dziecka jest ‘oddechem Utopka’ , czytaj : hop do rzeki i nagle cap coś łapie Cie za nogę i ciągnie w dol, teraz wyobraź sobie ta panikę  do teraz jak jakaś rybka śmignie mi kolo nogi dostaje ataku paniki.
Jest jeszcze mnóstwo innych bóstw znanych i tych mniej znanych, które już nie jeden raz ratowały moje wypracowania na polski.
Filmów ich poświęconych nie znam,  w ogóle jakieś?
Wierzenia ludowe to kraina inspiracji póki co ledwie muśnięta przez mainstream (Buka się nie liczy).
Norwegowie ja odkryli i wykorzystali.


„Thale” to historia dwóch panów ‘ sprzątających’ miejsce zbrodni w dzikiej głuszyOdkrywają oni ze ten niepozorny domek ma drugie dno. Podziemne pokoje rodem z filmów grozy, które zdaje się od wieków nie gościły żadnej istoty ludzkiej. Ale nie  tam sami, to było by zbyt proste i nudne. Niechcący budzą do życia coś innego, nimfębądź tez żeńska wersje trolla – Huldra.
Jest to piękna kobieta z równie pięknym krowim ogonem. Wg ludowych wierzeń zwabiała ona swe ofiary pięknym śpiewem a ten kto nie dostrzegł ze coś jest nie tak na czas, został stracony na wieki.
Filmowa Thale natomiast podczas całego seansu nie wydaje z siebie nawet najmniejszego jęknięcia  brawo dla aktorki za granie posagu.
Akcja sunie się leniwie, efektów specjalnych jest tyle co nic, proste dialogi, prosta gra aktorska, prosty temat.
I ot tak prostota po raz kolejny wygrywa z obfitością.
Produkcja jest warta uwagi, chociażby tylko ze względu na ciekawa fabule. 
Norwegowie chcieli sprowadzić do XXI wiecznego kina odrobinkę magii, i to im się udało.




Blacque M.

Komentarze

Popularne posty z tego bloga

To jak końcu: szczęście jest czy nie jest za górami?

Nowe dzieło, mało znanego rosyjskego reżysera Aleksandr'a Veledinsky'ego pojawiło się na scenie bez fajerwerków i równie cicho z niej zeszło. Dopiero po paru miesiącach od premiery Geograf Globus Propil zaczął zbierać pozytywne recenzje i uznanie kinomanów, którzy tłumnie zaczynają skupiać się na nowym kinie rosyjskim, a jest tam w czym wybierać.

Viktor Sluzhkin jest już nie młodym wykształconym biologiem, który częstko zagląda do kieliszka. Nic w jego życiu nie jest takie jak to sobie niegdyś wymarzył, o czym mu ciągle jego piękna żona przypomina.

Za górami nie ma szczęśca o czym główny bohater już na początku filmu się przekonał, to może spróbujemy go poszukać przed górami?

Mimo braku dyplomu z pedagogiki Viktorowi w końcu udaje się dostać pracę w szkole, gdzie dzieciaki robią co chcą i jak chcą. Mało tego zamiast biologii, ma uczyć geografii, bo to przecież to samo wg słów dyrektora. 

Akcja Geografa rozgrywa się na dwóch płaszczyznach: prywatnej i zawodowej. Domowe Proble…

Motywy filmowe: dziennikarstwo

Jakiś czas temu zostałam wytypowana przez Arkadiusza  do zabawy w motywy filmowe, zainicjowanej przez FILM Planeta. Moim zadaniem jest podanie siedmiu tytułów krążących wokół tematyki dziennikarstwa, cóż przyznam się że miałam malutkie kłopoty w wyborze, ale ostatecznie jako tako dałam sobie radę.

Prywatnie sama od czasu do czasu pracuję jako wolny strzelec i w przyszłości marzy mi się stała współpraca z Andy Warhol's Intervievlub iD lub lub lub, pod tym względem jestem jeszcze niezdecydowana. Zanim to jednak nastąpi mam masę czasu do ćwiczenia, ćwiczenia i kontynuacji swojej samotnej nauki (jestem raczej samoukiem, źle się czuję w grupie). Póki co delektuję się każdym malutkim sukcesem i udowadnianiem temu i owemu, że dyplom to nie wszystko.

No właśnie ilu jest dziennikarzy, absolwentów szkół dziennikarskich, bądź też takowych studiów? Dużo? Raczej mało... czy to dobrze? Sądzę, że jest to raczej temat na osobny mini artykuł, nieprawdaż?

No to wróćmy do rzeczy. Dwa słowa klucz: F…

Renato Casaro